Finansowanie uczelni wyższych w Polsce


Finansowanie uczelni wyższych w Polsce do tej pory zależało od tego ile miały one studentów oraz pracowników naukowych. Teraz jednak ma się to zmienić ponieważ taki sposób przyznawania funduszy nie podobał się wszystkim.

Jako główny mankament całego systemu podawali oni zaniedbywanie wynagradzania osób najważniejszych dla rozwoju nauki, czyli tych, którzy prowadzą własne badania lub piszą prace naukowe, które publikowane są w renomowanych pismach.
Skutek takich działań jest jeden: coraz więcej osób dobrze wykształconych wyjeżdża za granicę, bo tam mają lepsze warunki do kontynuowania swoich badań.
Od teraz osoby te maja zostać wreszcie docenione i w Polsce.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego kończy prace nad wprowadzeniem nowych zasad dotyczących przyznawania dotacji szkołom wyższym. Nowością ma być przede wszystkim to, że szkoły mają być finansowanie adekwatnie do swoich osiągnięć naukowych. Nadal ma być brana pod uwagę liczba studentów oraz pracowników uczelni, ale ma ona też uwzględniać m.in. uprawnienia do nadawania doktoratów i habilitacji, liczbę realizowanych projektów badawczych, wymianę międzynarodową studentów oraz liczbę publikacji o charakterze naukowym. W ten sposób samoczynnie zostanie stworzony swoisty ranking najlepszych uczelni.
Dalsze szczegóły projektu nie są jeszcze znane, a Ministerstwo skrzętnie trzyma je w tajemnicy. Jednak to , co już wiadomo jest raczej przychylnie przyjmowane w środowisku akademickim, zwłaszcza jeśli chodzi o uczelnie, które mają zapewnione pierwsze miejsca w ścisłej czołówce  uczelni krajowych. Uniwersytet Warszawski, Jagielloński w Krakowie i Adama Mickiewicza w Poznaniu pozytywnie odnoszą się do zmian.
To nie uzdrowi polskiego szkolnictwa wyższego, ale jest czymś pozytywnym – mówi Artur Lompart, rzecznik UW. – Na pewno będzie motywowało do prowadzenia prac badawczych, także tych, którzy dotychczas większą wagę przywiązywali do pracy dydaktycznej.
Mniejsze ośrodki naukowe podchodzą do planowanych zmian z większą ostrożnością.
Rozumiemy potrzebę zmian, bo przy takiej małej ilości środków do rozdziału lepiej ich nie rozpraszać – mówi profesor Anna Gajdzińska, prorektor ds. kształcenia na lubelskim Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej – Lecz boimy się, że przygotowany projekt tylko pogłębi rozdział między uczelniami i doprowadzi do faworyzowania niektórych ośrodków, a zastopowania prac badawczych w innych. Na razie jednak zapowiedzi ministerstwa są enigmatyczne i dopiero, gdy dostaniemy zasady do rąk, będziemy wiedzieć, co na ich temat myśleć.