Kurs na ratownika wodnego


Wakacje nad wodą to jeden z mniej oryginalnych, ale i bardziej lubianych sposobów spędzania wolnego czasu. Ci, którzy tę formę wypoczynku preferują, mogą połączyć ją z zarobkiem. Ratownicy potrzebni są wszędzie – nad morzem, nad jeziorem, rzeką, na basenach.

Osoby, które dobrze pływają, mogą zapisać się na kurs ratowniczy. Szkolenia takie prowadzą oddziały Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (WOPR-u), uczelnie sportowe i inni uprawnieni organizatorzy.

Ratownik pełni dyżur na wyznaczonym stanowisku, ma obowiązek reagowania na każdy sygnał wezwania pomocy, odpowiada również za sprawność sprzętu pływackiego dostępnego na podległym mu kąpielisku, krótko mówiąc – czuwa nad bezpieczeństwem osób pływających.

Praca taka może być dobrym pomysłem na dorobienie podczas wakacji. Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej ustala minimalne wynagrodzenie ratowników. Najniższy stopniem, młodszy ratownik, musi otrzymać minimum 760 złotych za miesiąc pracy. „Wodny” dostanie od 820, a starszy od 840 złotych. Oczywiście, organizator czy właściciel kąpieliska może ustalić wyższą stawkę.

Najpierw żółty czepek

W pracę tą trzeba najpierw zainwestować – czasu, wysiłku i pieniędzy. Podstawą do starania się o stopień ratownika młodszego jest posiadanie tzw. żółtego czepka, czyli specjalnej karty pływackiej. Osoby zainteresowane je uzyskaniem muszą przepłynąć dowolnym stylem 1500 metrów, w tym 200 na grzbiecie, a także 15 metrów pod wodą. Muszą również prawidłowo wykonać „skok na główkę”.

Z „żółtym czepkiem” można już zapisać się na kurs. Trwa on około miesiąca i odbywa się z reguły na basenie. Po jego zakończeniu kandydat musi zdać egzamin: przepłynąć 1500 metrów określonymi stylami, w tym specjalnymi, ratowniczymi, 25 metrów pod wodą, holować manekin przez 100 metrów, skoczyć z wysokości 3 metrów lub z płynącej motorówki. Poza tym musi sprawnie przeprowadzić akcję ratowniczą, znać różne węzły i trafiać kołem ratunkowym do celu na odległość 15 metrów.

Po zdaniu tego egzaminu zyskuje się uprawnienia do pracy na kąpieliskach i pływalniach pod nadzorem ratownika starszego stopniem.

Kolejnym stopniem wtajemniczenia jest stopień ratownika WOPR „wodnego”. Samo przystąpienie do kursu obwarowane jest licznymi warunkami. Chętny musi być pełnoletni, co najmniej od roku być młodszym ratownikiem, przepracować minimum 100 godzin w charakterze ratownika. Dodatkowo posiadać musi jedno z uprawnień potrzebnych w ratownictwie wodnym: motorowodne, żeglarskie, nurkowania swobodnego, lekarza medycyny, pielęgniarki, ratownika medycznego, przewodnika turystyki kajakowej lub instruktora innych sportów wodnych.

„Wodny” jest samodzielny

Spełnienie tych warunków umożliwia wzięcie udziału w szkoleniu na ratownika wodnego. Trwa ono również około miesiąca, a egzamin, choć podobny do egzaminu na młodszego ratownika, wymaga jeszcze większej sprawności w pływaniu, nurkowaniu i holowaniu potencjalnych ofiar. Kurs ten (i egzamin) odbywa się na wodach otwartych. Ratownik wodny ma prawo do samodzielnej pracy na kąpieliskach i pływalniach.

Najwyższym stopniem jest starszy ratownik WOPR. Osoba zainteresowana musi być już doświadczona – od trzech lat posiadać stopień ratownika „wodnego”, przepracować minimum 300 godzin, z czego 200 na wodach otwartych, a także być członkiem WOPR-u i mieć stamtąd pozytywną opinię. Szkolenie trwa około 10 dni i kończy się egzaminem, do którego nie ma jednak sprecyzowanych wymagań. Zakłada się, że starszy ratownik musi umieć „wszystko” – oczywiście w rozsądnych granicach.

Uzyskanie tego stopnia pozwala m.in. na pełnienie funkcji kierownika grupy ratowników.

Kursy ratownicze odbywają się w różnych terminach, dzięki czemu łatwiej można znaleźć odpowiadający termin. Nie są one, przynajmniej w porównaniu z cenami innych szkoleń, specjalnie drogie. Kurs na ratownika młodszego, organizowany przez warszawski oddział WOPR, kosztuje 270 złotych, na „wodnego” i starszego – 500 zł. W innym regionach kraju koszty mogą być inne, jednak rząd wielkości jest podobny.