Zamów CV i list »

praca, oferty pracy

Potrzebujesz CV i listu motywacyjnego? Zawodowi rekruterzy mogą przygotować dla Ciebie te dokumenty.
Zamów CV i list motywacyjny »

Równowaga pracy i życia


Czy w przypadku top menedżerów to fikcja, czy też można - nawet będąc szefem - pogodzić pracę zawodową z innymi sferami życia?

Jak to jest na topie?

– Wczoraj pracowałem 17 godzin nie dlatego, że uważam, że tak trzeba, że to zdrowe i normalne – przyznaje Wojtek Szymankiewicz, Dyrektor Generalny ADT Poland Sp. z o.o.. – Po prostu miałem zaplanowane trzy spotkania z ważnymi klientami, dwa bardzo trudne spotkania związane ze zmianami, jakie realizujemy w firmie (fuzja, integracja zespołów) i do tego doszła nieoczekiwana wizyta w Polsce ważnego dostawcy, któremu nie można powiedzieć asertywnie, że po pół godziny rozmowy muszę już się zająć innymi sprawami.

Niestety często jesteśmy poddani presji, wynikającej z pojawienia się nieoczekiwanych wydarzeń. Godzimy więc te sfery, ale nie da się tego robić w sposób harmonijny, ponieważ są to wydarzenia powodujące kumulację zadań.

Praca top menedżera zasadniczo różni się od pracy menedżera w ogóle.

– Wcześniej było więcej pracy, teraz mam więcej obowiązków rozumianych jako odpowiedzialność – wyjaśnia Piotr Sadowski, Dyrektor Generalny, Prezes Zarządu Sanofi Pasteur. – Dlatego równowaga między pracą i życiem łatwiej może ulec zachwianiu. Obowiązki angażują, pochłaniają więcej czasu na myślenie i ocenę potencjalnego ryzyka. Obowiązki także trudniej delegować, myślenie trudniej zostawić w firmie przy biurku. Cały świat idzie w tym kierunku: informacja jest wszędzie. E-maile, laptopy, telefony komórkowe... Nie mogę wyłączyć tego jednego telefonu, którego numer znany jest co prawda nielicznym, ale zawsze, gdy okoliczności tego wymagają, powinni mnie zawiadomić – np. w sytuacji kryzysowej. Jest to cena, którą płacimy przechodząc na najwyższy poziom w organizacji.

W realiach top-level typowe podejście do zarządzania czasem jest nieadekwatne.

– Drucker mówi, że szefowie-stratedzy, którzy nie są z ludźmi, nie nadają się na liderów – uważa Wojtek Szymankiewicz. – Jako szef mam być dostępny dla ludzi, którzy potrzebują mojego wsparcia. Ja 80% czasu spędzam na rozmowach, coachowaniu. Dopiero potem mam 20% czasu na sprawy menedżerskie, e-maile. I nawet w firmie takiej jak ADT, gdzie wdrażamy kulturę empowermentu i pracownicy przejęli dużą część odpowiedzialności, w sytuacjach takich jak obecna, tego czasu może być dramatycznie mało.

Równowaga jako wartość

Z najnowszych badań firm rekrutacyjnych wynika, że na rynek pracy wkracza generacja Y – ludzie, którzy za najwyższą wartość uznają równowagę między pracą a życiem. Rozwój, kariera, zarobki są już nie tak ważne.

– Trochę za szybko, jak dla polskiej gospodarki – mówi Piotr Sadowski.

Pokolenie "młodych wilków", rozpoczynających pracę w latach 90., było wykształcone do pracy i kariery. Pokolenie jeszcze wcześniejsze to przedsiębiorcy, ludzie, którzy tworzyli w Polsce wolny rynek, gotowi dla tej idei wiele poświęcić. Młodzi nie chcą poświęcać. A top menedżerowie?

– Jeśli praca zdominuje nasz system wartości i zaczynamy zaniedbywać inne sfery życia, to jako liderzy dajemy zły wzorzec dla całej organizacji – uważa Wojtek Szymankiewicz. – W jakiś sposób rzutuje to na postawy innych ludzi. Zaangażowanie nie jest złe, ale jeśli ludzie widzą szefa pracującego po 15-16 godzin, muszą odbierać od niego telefony wieczorem czy o świcie, to firma staje się środowiskiem "dysfunkcyjnym".

Sygnały ostrzegawcze

Paweł Sopkowski, partner zarządzający w Coaching Center, od 1996 roku pracujący z kadrą kierowniczą jako doradca i trener twierdzi, że work-life balance to także zachowanie równowagi pomiędzy osiągnięciami i ich trwałością.

– To jest trochę jak z handlem: coś za coś – mówi Paweł Sopkowski. – Szybkość nie zawsze idzie w parze z trwałością. Wiem o co najmniej dwóch osobach, które na przestrzeni ostatniego roku zmarły. Jedna z nich dostała zawału w trakcie posiedzenia Zarządu – o ile dobrze pamiętam tuż po ostrej końcówce zamykającej półrocze. Druga popełniła samobójstwo – w jej otoczeniu pojawiły się głosy, że "chciała za szybko". Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czasami to natura wysyła do nas "sygnały ostrzegawcze". Jeśli przestajemy je odbierać, utrzymanie równowagi jest niemożliwe.

– Gdy tylko coś szwankuje, sam organizm sygnalizuje potrzebę zmiany – potwierdza Wojtek Szymankiewicz. – Także sygnały od najbliższych: gdy widzę ich zaniepokojenie, zwiększoną czułość, to dla mnie znak, że harmonia została zachwiana.

Recepty na ratunek

Często u ludzi, którzy dużo pracują, kłopoty zaczynają się od stłamszenia relacji społecznych (m.in. rodzina). To ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie w firmie. Aby się ratować, trzeba skupić się dla zdobycia równowagi na relacjach społecznych.

– Ja rezygnuję z wielu aktywności, by pielęgnować relacje z rodziną i przyjaciółmi – zdradza Piotr Sadowski. – Nie realizuję już zatem pomysłów typu doktorat, dodatkowe zainteresowania zawodowe. Stawiając na relacje dbam także o ich jakość. Na "gg" można mieć 30 znajomych, ale jeden prawdziwy liczy się bardziej, niż wielu wirtualnych. Trzeba nauczyć się cenić to, co jest dla nas ważne, skupiać się na tym, nadawać temu wartość. Dziś, kiedy wszystko ma swoją cenę, musimy nauczyć się cenić spacer z dzieckiem czy dwie godziny nic nierobienia, bo one ratują nam nieraz zdrowie i życie.

Wojtek Szymankiewicz dąży do harmonii w trzech dziedzinach: praca, rodzina i własny rozwój. – Staram się, żeby te obszary były równe – mówi. – Nie chodzi przy tym o wartość liczbową wyrażoną w godzinach, ale o jakość tego czasu.

Aby to wyjaśnić, mój rozmówca odwołuje się do teorii zarządzania energią. W USA zbadano działanie organizmu najlepszych tenisistów i porównano z innymi. Okazało się, że w chwili mocnego uderzania rakietą bicie serca było równie intensywne w obu grupach. Najlepsi różnili się tym, że pomiędzy uderzeniami w piłkę ich tętno maksymalnie się uspokajało. Sztuka dobrego funkcjonowania polega więc na bilansowaniu energii podczas tych wolnych chwil.

– Harmonizowanie wspomnianych trzech sfer polega na tym, że staram się chronić weekendy i piątkowe wieczory od spraw związanych z pracą, by móc je spędzać z najbliższymi; dla siebie z kolei przeznaczam czas spędzony w podróży – ujawnia Wojtek Szymankiewicz. – Nie przygotowuję więc prezentacji w samolocie czy pociągu, nie przeglądam w laptopie służbowej korespondencji, nie prowadzę służbowych rozmów jadąc samochodem z rodziną. Zależy mi, żeby to był czas intensywnie przeżyty z pożytkiem dla mnie, czas wyciszenia, słuchania muzyki, czas na lekturę książki ważnej dla mnie osobiście czy rodziny.

Jego zdaniem wymaga to uczciwości przed samym sobą. Nie można być nieobecnym, będąc w domu. Jeśli już jesteśmy, to bądźmy autentycznie, koncentrujmy się na osobie, z którą rozmawiamy. Możemy być razem krótko, ale prawdziwie. Trzeba odsunąć wszystkie "zagłuszacze".

– Kiedy mam jedyną godzinę w ciągu dnia czy tygodnia, żeby być z synami, to staram się ich gdzieś zabrać, aby mój kontakt z nim nie konkurował z włączonym telewizorem czy komputerem – dzieli się własnym doświadczeniem Wojtek Szymankiewicz.

Odwaga i uczciwość stawiania granic

Psychologowie definiują przemoc jako akt łamania czy przekraczania granic innych. Jesteśmy odpowiedzialni przed samymi sobą za ich wyznaczanie oraz bronienie.

– Organizacje są jednak tak skonstruowane, że często starają się te granice przesunąć: zrobiłeś 105%, spróbuj 112, jesteś dobry spróbuj być jeszcze lepszy – uważa Paweł Sopkowski. – Trzeba sporej odwagi i uczciwości, aby móc powiedzieć: "Hm... 112 jest realne tylko przy znaczących dodatkowych nakładach", lub "na ostatnim spotkaniu nie czułem się oceniony rzetelnie i uczciwie".

Według Piotra Sadowskiego pod tym względem świat zmienia się na niekorzyść top menedżerów. Przedsiębiorstwa nie mają już takich właścicieli jak w poprzednich dekadach.

– Dziś biznesem rządzą anonimowi akcjonariusze, kierują nim niemal wyłącznie giełdowe mechanizmy – mówi Piotr Sadowski. – Jesteśmy pod ciągłą presją inwestorów, którzy żądają wzrostu i to wzrostu natychmiast, niejednokrotnie mniejszą wagę przywiązując do skutków średnio czy długoterminowych. Tu już w ogóle nie ma równowagi: krótkoterminowe myślenie nakręcane przez magię słupków z jednej strony, a z drugiej - człowiek i jego granice.