Manager+
Bartłomiej Pawlak - Dyrektor Zarządzający w Pionie Prezesa, Grupa Kapitalowa PKO BP
Po ukończeniu studiów ESF przeszedłem z menedżera back-office do prokurenta zarządu. Nagle stałem się odpowiedzialny za firmę, liczącą 26 tys. pracowników.
Nazwisko: Pawlak
Stanowisko: Dyrektor Zarządzający w pionie prezesa odpowiedzialny za rozwoj Grupy Kapitalowej PKO BPMoja kariera to... pasmo wielu niespodzianek.
Jak być liderem…Myślę, że trzeba tego po prostu chcieć, trochę trzeba się z tym urodzić. Na pewno trzeba ciężko pracować w wybranym kierunku, żeby w danym obszarze zostać liderem. Edukacja jest tu ważnym elementem. Ja jestem z wykształcenia historykiem i dopiero studia ESF (Executive Studies in Finance) dały mi finansowy background i szersze spojrzenie na zarządzanie.
Nastawienie na rozwój to dla mnie… i potrzeba i zarazem konieczność dzisiejszych czasów. Trochę wynika to z cech charakteru, jest to w pewien sposób wrodzone – chęć rozwijania się, zdobywania doświadczeń zawodowych. To pewnego rodzaju konieczność, bo bez rozwoju człowiek nie ma szans na pokonywanie kolejnych barier. Myślę, że nastawienie na rozwój to coś, z czym się urodziłem i czego czuję potrzebę na co dzień.
Innowacyjność w biznesowej codzienności… często jest podstawą żeby osiągnąć sukces. Na rynku, już dosyć przesyconym, jakim jest polski rynek, polega na tym, że często trzeba spojrzeć inaczej niż konkurencja na to, co sprzedajemy, co promujemy, jakie mamy kanały dystrybucyjne, jak się komunikujemy z otoczeniem.
Konkurencji zazdroszczę... Niczego nie zazdroszczę konkurencji, myślę, że dobrze, że jest.
Motywację znajduję… w nowych wyzwaniach.
Moje najbardziej spektakularne osiągnięcie w biznesie… Myślę, że było to skuteczne przejście z administracji do biznesu i odnalezienie się w środowisku marketingowo - PR-owym. Ważnym krokiem było też przejście z firmy doradczej do jednej z większych spółek sektora energetycznego, tuż po ukończeniu studiów Executive Studies in Finance. Było to przejście z menedżera back-office na prokurenta zarządu. Nagle stałem się odpowiedzialny za firmę, która liczyła 26 tys. pracowników i była piątą, co do wielkości spółką w Polsce. Myślę, że od strony biznesowej dobrze sobie z tym poradziłem – było to na pewno duże osiągnięcie. Ale tak naprawdę mam wrażenie, że te najbardziej spektakularne osiągnięcia, są jeszcze przede mną.
Kluczowe czynniki sukcesu…wiara w powodzenie, gotowość do ponoszenia ryzyka i podejmowania decyzji. Konsekwentne i rozsądne wdrażanie tego, co się postanowiło. Jednocześnie należy być elastycznym i nie obrażać się na rzeczywistość, jeśli coś się nie powiedzie.
Skuteczny networking to…taki, który może nam przynieść wymierne efekty.
Na czym polega profesjonalizm…To dosyć pojemne określenie. Myślę, że na zdobyciu trwałego zaufania otoczenia. Wyobrażam sobie profesjonalistę jako kogoś, do kogo otoczenie ma, albo bardzo szybko nabiera zaufania. Ponieważ to, co robi, robi dobrze i nie ma obawy, że popełni jakieś znaczące błędy merytoryczne.
Opłaca się być etycznym… Opłaca się.
Wywieranie wpływu w prowadzeniu biznesu… Jest jednym z kluczowych elementów do tego, żeby osiągnąć sukces. Różnego rodzaju siła perswazji i wywieranie wpływu, czy to poprzez swoją charyzmę, osobowość, czy siłę stanowiska, jest to jeden z podstawowych elementów osiągania celu, jaki się sobie wyznaczyło.
Autorytety (biznesowe)… Autorytet, to dla mnie człowiek, który nie tylko osiąga sukces w biznesie, ale który jest też ciekawą osobowością. Kimś, kto niesie za sobą jakieś wartości w sensie pozytywnym i kto emanuje tymi wartościami, przekazuje je innym.
Ja miałem różne autorytety. Już na samym początku mojej kariery byłem otoczony ludźmi, którzy są znaczącymi postaciami. Z pewnością mogę powiedzieć, że autorytetem w biznesie jest dla mnie szef Ernst & Young - Duleep Aluwihare. W jakimś sensie autorytetem jest też twórca programu Executive Studies in Finance – Marinos Athanassiou, który jest typem bardziej przedsiębiorcy niż menedżera. Ale program studiów ESF, to był jego autorski pomysł. Wprowadza go obecnie w innych krajach i wiem, że program skutecznie się rozwija. Jednak im człowiek starszy, tym trudniej jest mu dobierać autorytety. Ja się „wychowywałem” w MSZ-cie pod skrzydłami takich ludzi, jak Władysław Bartoszewski, czy Bronisław Geremek i to były postacie ze wszech miar świetlane. Po takich osobowościach trudno jest zestawiać je ze światem biznesu. Zainteresowania… Jest ich bardzo dużo. Jeśli chodzi o sport, to są to: narty, tenis, windsurfing, jazda na rowerze – bardzo to lubię. Jeśli chodzi o literaturę, to historyczna - zwłaszcza biografie. Jeśli chodzi o sztuki, to malarstwo, teatr, opera i muzyka. I jeszcze Varsaviana, bo ja jestem warszawiakiem w czwartym pokoleniu i wszystko, co związane z Warszawą bardzo mnie interesuje. Znajomym polecam... Polecam im to, o czym sam myślę i co mnie intryguje, to znaczy próbę znalezienia jakiejś równowagi między życiem zawodowym i życiem osobistym. Polecam im to, czego nie robią przez ten czas, kiedy siedzą w pracy. Znajomym odradzam…studia MBA w Polsce, mogę natomiast z czystym sumieniem polecić studia Executive Studies in Finance. Polecam, dlatego, że to są jedyne studia w Polsce, gdzie wykładają osoby nie tylko z dobrym przygotowaniem dydaktycznym, ale i praktycy biznesu. Mówią oni językiem, który trafia w sedno i zarazem jest zrozumiały. Uważam, że są to bardzo konkretne studia, a takich jest wciąż bardzo niewiele w Polsce. Natomiast znajomym odradzam studia MBA w Polsce, ponieważ te studia robi się po to, żeby zyskać znajomości w różnych środowiskach. Same studia są konsekwentnym przedłużeniem studiów akademickich. Wykładają na nich te same osoby, które prowadzą zajęcia na studiach dziennych magisterskich. Studia są nasycone teorią z niewieloma odniesieniami do realiów pracy w biznesie. Nazwałbym to „szkółką”, która po paru latach w biznesie do niczego się nie przydaje. Ich dyplom ma coraz mniejszą wartość, bo się bardzo szybko dewaluuje. Niezastąpiony gadżet: nie mam. Nigdy nie zapomnę... tego, czego się nauczyłem do tej pory, jeśli chodzi o moje doświadczenia zawodowe.

Imię: Bartłomiej