Na państwowym garnuszku

2006-04-18

Pracy w urzędach może szukać każdy, niezależnie od ukończonego kierunku. Urzędy potrzebują specjalistów z różnych dziedzin, zarówno z doświadczenie, jak i prosto po studiach.

Urzędnicy mają zagwarantowaną umowę o pracę, co w niektórych firmach nie jest normą. Praca w urzędzie, mimo niewysokich pensji (dla absolwenta, na początku, nie więcej niż 2000 zł brutto), łączy się również z prestiżem i stabilizacją. Urzędy zazwyczaj szukają pracowników na pełen etat.

Najczęściej w trakcie rekrutacji stosuje się rozmowę kwalifikacyjną. W niektórych ministerstwach egzaminy składają się z kilku etapów. I tak np. w Ministerstwie Spraw Zagranicznych na przyszłych dyplomatów czeka ok. 40 miejsc pracy, ale wpierw egzaminy z dwóch języków (można ich uniknąć, jeśli posiada się certyfikaty językowe), test z wiedzy, test psychologiczny i rozmowa kwalifikacyjna. Szczęśliwcy po półtorarocznym szkoleniu mają szansę wyjazdu na zagraniczne placówki.

Wszyscy zainteresowani pracą w administracji rządowej (a dokładnie - służbie cywilnej) powinni przede wszystkim zajrzeć na stronę internetową www.usc.gov.pl. Tam -  jak również w publikowanym dwa razy w miesiącu Biuletynie Informacji Publicznej - ukazują się wszystkie ogłoszenia o pracę. Ogłoszeń jest dużo, nabór jest otwarty i konkurencyjny.

Mankamentem rekrutacji jest brak możliwości przesyłania dokumentów pocztą elektroniczną. Każdy pracodawca dokładnie określa wymagania – do standardu należą: znajomość obsługi komputera, jednego języka obcego (udokumentowana). Ponadto liczy się doświadczenie zawodowe, ukończone dodatkowe kursy, studia kierunkowe (bardzo popularne i pożądane są administracja, prawo, ekonomia), znajomość wyszczególnionych w danym ogłoszeniu programów komputerów, przepisów danych ustaw. Pracownik musi być także niekarany i załączyć do dokumentów stosowne oświadczenie.

Jeśli jesteś pracownikiem służby cywilnej, masz szansę – i warto z niej skorzystać - uzyskania mianowania na urzędnika służby cywilnej. Musisz wziąć udział w postępowaniu kwalifikacyjnym, które odbywa się tylko raz w roku. Możesz do niego przystąpić, gdy odbyłeś służbę przygotowawczą lub zostałeś zwolniony z wymogu jej zaliczenia, masz co najmniej 2-letni staż pracy w służbie cywilnej, tytuł magistra lub równorzędny, znasz co najmniej jeden język obcy, nie podlegasz powszechnemu obowiązkowi obrony lub jesteś żołnierzem rezerwy. Mianowanie daje szansę na awans i większe zarobki. Pracownik mianowany ma większą gwarancję, że nie straci pracy, chyba żeby się dopuścił poważnych uchybień.

Małgorzata Cieloch, starszy specjalista Biura Prasowego UOKiK:

W Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów pracuję od dwóch lat. Średni staż pracy w naszym dziale to 2,5 roku. Większość pracowników w UOKiK to prawnicy, ale są też ekonomiści, socjologowie. Młodzi ludzie niezbyt często decydują się na karierę urzędniczą, najczęściej odchodzą do firm w poszukiwaniu lepszych zarobków. Rotacja w dzisiejszych czasach jest nieuchronna. Wielu wyjeżdża do Europy, pracuje w komisjach na stanowiskach ekspertów. Prawnikom odchodzącym do znanych kancelarii przydaje się praktyka zdobyta w naszym urzędzie.

Moje doświadczenie nie potwierdza negatywnych stereotypów o pracy w urzędzie. Pracuję z ludźmi młodymi (25-30 lat), wykształconymi, absolwentami różnych kierunków studiów (np. stosunki międzynarodowe, dziennikarstwo, psychologia). Praca w urzędzie nie musi być nudna, a koniec pracy o 16.15 – to rzadkość. W naszym zespole nie pracujemy "od – do" tylko "nad" –  liczy się więc projekt, efekt, pomysł. Zaletami urzędu są przejrzyste zasady awansu i jasny podział obowiązków.

Na rozmowie kwalifikacyjnej musiałam wykazać się wiedzą dotyczącą ochrony konsumentów, napisać komunikat o bieżących działaniach UOKiK. Sposób rekrutacji zależy od obejmowanego stanowiska i zakresu przejmowanych kompetencji.
 
Dorota Frymus, specjalista, Urząd Zamówień Publicznych:

Największą zaletą pracy w urzędzie jest świadomość, że można się rozwijać w prestiżowej instytucji rządowej, która przestrzega kodeksu pracy, co zapewnia mi komfort psychiczny. Umowa o pracę jest zagwarantowana już na samym początku. Ja w UZP pracuję ponad 2,5 roku. Najwięcej zatrudnionych jest tu prawników (ale ja np. jestem po studiach na Politechnice).

W ogłoszeniach o pracę, które są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, wśród koniecznych warunków dla przyszłych pracowników UZP wymienia się często: znajomość zagadnień z dziedziny finansów publicznych, funduszy europejskich, języka obcego i zdolności analityczne. Jak w całej służbie cywilnej, oceniana jest też motywacja do pracy i kultura osobista kandydata.

W moim przypadku o zatrudnieniu zadecydował Dyrektor Generalny po rozmowie kwalifikacyjnej z Dyrektorem Departamentu. Zaletą rekrutacji w urzędzie jest jawność (od jakiegoś czasu listy zakwalifikowanych do kolejnych etapów są publikowane w BIP w Internecie). Nowy pracownik przechodzi kilkumiesięczne szkolenie - tzw. służbę przygotowawczą. Po odbyciu szkolenia i zdaniu egzaminu przysługuje mu umowa na czas nieokreślony.

W moim urzędzie pracuje dużo młodych ludzi; średnia wieku wynosi ok. 30 lat. Zarobki na początku mogą wydawać się przeciętne, ale z czasem pojawiają się możliwości awansu, urząd dofinansowuje także studia podyplomowe, naukę języków, funduje nagrody kwartalne. Szczególnie ważna jest możliwość dokształcania. Osobiście w pracy podoba się atmosfera i brak zaciekłej rywalizacji. Sporadycznie zdarza mi się zostać w pracy po godzinach. Mankamentem są czasem procedury urzędowe, które mogą utrudnić pracę i opóźnić wprowadzanie zmian.



Jeśli zainteresował Cię ten artykuł przeczytaj również: