Urzędnik - główny specjalista w departamencie kontroli skarbowej
- Nie jest to miejsce dla kogoś, kto jest w gorącej wodzie kąpany – o pracy w Ministerstwie Finansów mówi Robert Napora, główny specjalista w Departamencie Kontroli Skarbowej.
Większa stabilizacja
W czasie studiów Robert Napora nie planował kariery w sektorze publicznym – ukończył polonistykę. Jednak – jak sam mówi – perspektywy pracy po studiach humanistycznych były średnie, zdecydował się więc na zdobycie dodatkowych kwalifikacji. Rozpoczął naukę w Krajowej Szkole Administracji Publicznej, która kształci kadry administracji państwowej i samorządowej. - Trudno powiedzieć o związanym z tym zawodem wykształceniu. Z reguły zatrudniani są prawnicy i ekonomiści, aczkolwiek jak widać nie tylko – mówi.
Studia w KSAP-ie zobowiązują do podjęcia pracy w administracji publicznej na co najmniej 5 lat (w przeciwnym wypadku trzeba zwrócić koszty nauki), dlatego w szkole często pojawiają się oferty pracy dla urzędników. Drogą do objęcia stanowiska jest rozmowa z przyszłym pracodawcą. – Jeśli dochodzimy do porozumienia – dostajemy pracę, jeśli nie – szukamy dalej. Ja właśnie w ten sposób dostałem pracę w Ministerstwie Finansów. Jednak jest to dość nietypowe jak na urząd – zasadniczy sposób rekrutacji to Biuletyn Służby Cywilnej, wydawnictwo, które ukazuje się co miesiąc i w którym są wszystkie oferty pracy w administracji. Jest to otwarty konkurs ofert, osoby się zgłaszają i mogą starać się o zatrudnienie – tłumaczy Robert Napora.
Droga awansu
Pracę w Ministerstwie Finansów rozpoczął od stanowiska starszego specjalisty, przez 4 lata pracy awansował na stanowisko głównego specjalisty. – Nie mam pod sobą żadnych ludzi, natomiast jest to już stanowisko samodzielne, jestem bezpośrednio odpowiedzialny za zadania zlecane mi przez zwierzchników. Jest to ostatnie stanowisko nie-kierownicze w hierarchii administracji – mówi. Możliwość objęcia już na początku wysokiego stanowiska mają przede wszystkim wykształceni kierunkowo absolwenci KSAP-u. – Zwykły pracownik, który przychodzi z ogłoszenia i nie ma stażu pracy, zaczyna od najniższego stanowiska, czyli podreferendarza lub referendarza – tłumaczy Napora. Aby objąć kierownicze stanowisko naczelnika, podreferendarz musi awansować kolejno na referendarza, specjalistę, starszego specjalistę, w końcu głównego specjalistę. – Praca w Ministerstwie Finansów różni się od pracy w sektorze prywatnym tym, że ścieżka awansów jest wydłużona, przejście wyżej zajmuje dosyć dużo czasu. Jest tu jednak większa stabilizacja – nie jest tak, że po kwartale można komuś podziękować tylko dlatego, że się nie sprawdził, bo to jest za krótko. Pracownik z konkursu, który zostaje podreferendarzem, podpisuje umowę na czas określony na rok i w ciągu tego roku powinien odbyć tzw. służbę przygotowawczą. Na koniec zdaje egzamin, musi obronić pracę przed komisją i wtedy wchodzi do korpusu służby cywilnej. Jest to pierwszy krok do tego, aby podpisać umowę na czas nieokreślony. Tu nic nie dzieje się z dnia na dzień, to są miesiące, kwartały, lata – tłumaczy specyfikę pracy w ministerstwie Robert Napora.
| | Sprawdź oferty pracy dla Głównego specjalisty |
Wdrażanie się do pracy trwa dość długo, młody urzędnik ma zazwyczaj stosunkowo dużo wolnego czasu. Wraz ze zdobywaniem doświadczenia sytuacja się zmienia. – Ministerstwo jest dość dużą machiną i tam załatwienie czegokolwiek wymaga pewnego doświadczenia: trzeba wiedzieć, z kim należy rozmawiać, żeby pewne sprawy szybko i bezboleśnie załatwić. Na początku angażuje to siły, czas i nerwy, teraz jest o wiele lepiej – wiadomo, że jeśli coś się wykonuje po raz piąty, to omija się pewne meandry, które początkowo się pojawiają – opowiada.
Bez pośpiechu
– Standardowy dzień pracy zaczyna się o 8.15 i teoretycznie powinienem kończyć o 16.15, ale administracja nie polega na tym, że jest się urzędnikiem przez 8 godzin, przynajmniej w moim przypadku tak nie jest – mówi Robert Napora. – Pracuje się więcej niż 40 godzin tygodniowo – takie są realia. To ma też przełożenie na płace – resort finansów ma to do siebie, że jest w nim motywacyjny system płac, bardziej niż w innych urzędach. W innych urzędach premie stanowią dość znikomą część wynagrodzenia, u nas – mogą stanowić połowę wynagrodzenia.
Kto nadaje się do pracy w sektorze publicznym? - Nie jest to miejsce dla kogoś, kto jest w gorącej wodzie kąpany. Nie można się nastawiać na to, że będzie się robiło bardzo szybko bardzo ciekawe rzeczy, że bardzo szybko się awansuje i osiągnie zadowalający poziom wynagrodzenia – tłumaczy Napora. – Jest to praca dla ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, praca, która zapewnia pewną stabilizację. Nie ma tam złotych gór ani szalonych pensji, ale jest to dobre miejsce dla ludzi, którzy się specjalnie nie spieszą do karier, awansów. Wszystko w swoim czasie, na wszystko trzeba poczekać.
| | Sprawdź oferty pracy dla Głównego specjalisty |
