Kierownik biura podróży


Praca w biurze podróży wiąże się z wielką odpowiedzialnością wobec klientów – mówi Marzenna Myrcha, kierownik biura TUI w Warszawie – przecież w większości przypadków sprzedajemy im coś, czego nie mogą obejrzeć przed podjęciem decyzji.

Sprzedaję marzenia

- Biuro podróży to nie sklep, gdzie klient obejrzy garnitur w lustrze i sam stwierdzi, czy wygląda w nim dobrze, czy nie. Tutaj mamy do dyspozycji tylko zdjęcia z katalogu, które nie pokazują wszystkiego. Naszą rolą jest zachęcenie klienta i przekonanie go, że właśnie to miejsce jest warte odwiedzenia, że na to nie szkoda wydać kilku tysięcy złotych. Ludzie mają swoje wyobrażenia wakacji, np. wypoczynku na Krecie – ja muszę ich przekonać, że akurat ten hotel spełni ich wszystkie oczekiwania – mówi Marzenna Myrcha, kierownik biura podróży TUI w warszawskim Centrum Handlowym „Klif”.

Marzenna Myrcha ma wiedzę, na podstawie której może zachęcać klientów do konkretnych wyjazdów. – Staramy się odwiedzić wszystkie miejsca, jakie mamy w naszej ofercie. Nasze biuro organizuje – zwykle tuż przed sezonem albo tuż po – wyjazdy studyjne, podczas których robimy objazd „naszych” ośrodków wypoczynkowych. Oczywiście dotyczy to tych najpopularniejszych kierunków – Hiszpanii, Turcji, Grecji itp. a nie np. Kenii czy wyspy Mauritius. Dzięki temu naprawdę wiemy, jak wygląda hotel, jak daleko jest do plaży itd., a nie posługujemy się tylko katalogami.

- Sam wyjazd nie wystarczy, żeby móc sprzedawać oferty turystyczne. On tylko może pomóc, jednak najważniejsze są cechy charakteru i doświadczenie – mówi kierowniczka biura podróży. – Trzeba mieć naturę sprzedawcy – chętnie i na poziomie rozmawiać z klientami, potrafić ich zachęcić do określonej propozycji, przekonać ich – krótko mówiąc – sprawić, aby kupili właśnie nasz produkt.

- Jako kierownik odpowiadam również za pracę całego biura. Jednak moja praca nie polega na tym, że siedzę na zapleczu i co pewien czas sprawdzam, czy współpracownicy dobrze wykonują swoje zadania – zarzeka się Marzenna Myrcha – tak samo jak oni obsługuję klientów.

By klient chciał przyjść

Kierownik również zajmuje się sprzedażą, ale oprócz tego musi jeszcze zadbać o to, żeby klient do biura w ogóle przyszedł. – Pomocne jest to, że jesteśmy oddziałem międzynarodowej firmy, która prowadzi „odgórne” akcje marketingowe. Ale to za mało, działamy też lokalnie. Wiosną na przykład zajmowałam się organizowaniem „Dni cypryjskich”, podczas których promowaliśmy wyjazdy do tego kraju, organizowaliśmy konkursy itp. To było całkiem duże przedsięwzięcie, sprowadziliśmy nawet z Cypru zespół ludowy.

Marzenna Myrcha do pracy w branży turystycznej przygotowywała się od matury – ukończyła studium turystyki i hotelarstwa. I choć – jak mówi – wykształcenie kierunkowe przydaje się w tej pracy, to nie jest najważniejsze. – Nie oczekujemy od pracowników, że będą mieli ukończone szkoły hotelarskie czy turystyczne, ale w praktyce najczęściej ich absolwenci do nas trafiają. Choćby dlatego, że studenci tych kierunków mają obowiązkowe praktyki w biurach podróży czy hotelach, podczas których nawiązują współpracę z przyszłymi pracodawcami. Ale osoby, które ukończyły inne uczelnie, nie są z góry skreślane.

 

Praca na kierowniczym stanowisku w biurze podróży wymaga – oprócz wspomnianych wcześniej zdolności i umiejętności – doświadczenia. Nie tylko „menedżerskiego”, ale też umiejętności właściwej reakcji na różne sytuacje – zdarzają się przecież nieprzewidziane okoliczności, np. odwołanie lotu samolotu, konieczność przeniesienia całej grupy turystów do innego hotelu, zrealizowanie nietypowego zamówienia czy przyjęcie reklamacji składanej w gwałtowny sposób. Marzenna Myrcha na takie sytuacje jest już przygotowana.

Sprzedaż czy obsługa „kierunków”?

- W tej branży pracuję wiele lat. Zaczynałam w dużym, ale nieistniejącym już biurze Sport-tourist. Potem przeniosłam się do innej firmy, skąd po kilku miesiącach przeszłam do biura TUI w centrum Warszawy, gdzie miałam zajmować się turystyką morską. Po kilku miesiącach zaproponowano mi kierowanie nowo powstającym biurem, w którym jestem do dzisiaj.

Chętni do pracy w turystyce muszą pamiętać, że większość miejsc pracy jest przeznaczona dla sprzedawców produktów i usług. Trzeba mieć więc odpowiednie kompetencje, a także bardzo dobrze znać języki obce. – Nasza firma pochodzi z Niemiec i taki jest też nasz komputerowy system rezerwacyjny. Musimy jednak również kontaktować się z różnymi ośrodkami turystycznymi, gdzie większość mówi po angielsku. Te dwa języki to w zasadzie podstawa, inne też mogą się przydać. Zwłaszcza jeśli komuś marzy się praca nie w dziale obsługi klienta, ale w centrali, gdzie można np. odpowiadać za konkretny „kierunek”, rejon Europy czy świata, czyli np. nawiązywać i utrzymywać współpracę z hotelami i ośrodkami w Hiszpanii lub w Grecji.