Audytor
- Większość młodych ludzi zaczyna pracę w audycie po to, by po kilku latach przejść do biznesu - mówi Rafał Weralski, audytor w Grupie Mazars. - Ja zrobiłem odwrotnie, zacząłem od biznesu.
Nie ma rutyny
Rafał Weralski kilka lat przepracował w instytucjach finansowych. - Byłem m.in. dealerem walutowym. Była to ciekawa praca, związana z dużą odpowiedzialnością. Obracałem naprawdę sporymi kwotami. W pewnym momencie uświadomiłem sobie jednak, że jeśli będę dobrym dealerem, to za kilka lat będę obracał jeszcze większymi kwotami, będę lepiej zarabiać, jednak charakter mojej pracy niewiele się zmieni. To będą wciąż takie same transakcje, takie same instrumenty. A ja przecież byłem dopiero u progu mojej kariery zawodowej!
Decyzja o przejściu do Mazars nie była łatwa. - Z jednej strony byłem ciekawy nowych doświadczeń, z drugiej jednak - proponowano mi znacznie niższe stanowisko, mniejszą pensję. Wybór był trudny - wspomina Rafał Weralski. - Zdecydowałem się jednak i teraz nie żałuję.
Rafał Weralski zaczął pracę jako asystent drugiego stopnia. Było to drugie stanowisko, licząc od dołu piramidy hierarchii. - Teraz, po roku pracy, jestem już o dwa stanowiska wyżej. I mam świadomość, że kolejne awanse nie są odległą sprawą - mówi.
- Może już za rok będę pracował na stanowisku rewizora, tj. jako samodzielny koordynator badania, podlegający bezpośrednio szefowi projektu. Jednym słowem, warto było zaryzykować.
Robi się lepiej
- Jak na razie zajmuję się badaniem sprawozdań finansowych przedsiębiorstw, głównie spoza sektora finansowo-bankowego – opowiada.
- To dla mnie zupełnie nowa dziedzina, ale bardzo perspektywiczna. Firm wciąż przybywa - choćby z powodu wejścia do Unii Europejskiej - a do końca 2005 roku wszystkie spółki giełdowe będą musiały raportować według międzynarodowych standardów rachunkowości. Zwiększony popyt na nasze usługi odczuwamy już w tej chwili. Dochodzi jeszcze doradztwo podatkowe, np. związane z tzw. unijnym VAT-em.
- Wydaje mi się, że mało jest innych zawodów, w których można tak szybko zdobywać wiedzę - zastanawia się Rafał Weralski.
- Wprawdzie zarówno my, jak i inne firmy audytorskie mają opracowane różne schematy działania, ale tak naprawdę chyba jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby rzeczywistość idealnie przystawała do schematu. A im mniej przystaje, tym większą rolę odgrywają kreatywność i indywidualne podejście.
To mit, że audytorzy nie robią nic innego poza ślęczeniem nad kolumnami liczb. - To zajmuje tylko połowę czasu pracy. Wiele godzin poświęcamy na kontakt z klientami - mówi Rafał.
- Przecież, żeby móc pracować nad sprawozdaniem, trzeba dotrzeć do wszystkich danych w badanym podmiocie, poznać kontekst w jakim będzie prowadzony audyt, uwzględnić zewnętrzne środowisko ekonomiczne i biznesowe badanej spółki.
| | Sprawdź oferty pracy dla Audytora |
Ciekawiej niż w biznesie
Wbrew potocznym wyobrażeniom praca w audycie jest bardzo ciekawa. - W biznesie jest pewna powtarzalność i schematyczność, zależna oczywiście od branży i stanowiska - uważa Rafał Weralski. - Tutaj nie ma rutyny. Przebywamy ciągle w nowych miejscach, spotykamy się z innymi ludźmi. I przede wszystkim pracujemy nad bardzo zróżnicowanymi problemami.
Dobry audytor oprócz tego, że lubi liczby i ludzi, musi mieć mocno rozwinięte umiejętności analityczne, zdolność kojarzenia, łączenia faktów i wyciągania wniosków. – Ważna jest również umiejętność pracy zespołowej – dodaje Rafał.
– Audytorzy najczęściej pracują w grupie, w której mogą zaistnieć różne sytuacje konfliktowe. Największym "sprzymierzeńcem" napięć jest długotrwała praca pod presją czasu.
- Praca w audycie wydaje się bardzo spokojna - mówi Rafał Weralski.
- Przecież to tylko analiza liczb i rozmowy, jakie tu nerwy? - dziwią się niektórzy. Ale to nieprawda. Zwłaszcza w okresie styczeń-marzec jest mnóstwo pracy, klienci nas ponaglają, a my mimo napięcia czasowego nie możemy popełnić żadnego błędu ani zrazić do siebie zleceniodawcy. Nie jest też niczym wyjątkowym, gdy nagle, z dnia na dzień, dowiadujemy się, że musimy jechać na drugi koniec Polski, żeby jakiś problem omówić na miejscu z klientem.
Czas i siły
Wstawanie o godzinie 4 czy 5 rano nie jest szczytem marzeń, jednak jest to cena, jaką trzeba płacić za tak ciekawą, ale i nieprzewidywalną pracę – twierdzi Rafał Weralski.
- Czasem też zdarza się nam zostawać w pracy do późnych godzin wieczornych. Nie ma co się oszukiwać, ta praca jest bardzo wymagająca - kosztuje nie tylko dużo czasu, ale i siły. Po kilku pierwszym miesiącach każdego roku trudno odzyskać siły i energię. Ale taka praca wciąga.
Wykształcenie ekonomiczne nie jest wymagane, by pracować w firmie audytorskiej. - Znam kilka osób, które są bardzo dobrymi audytorami, a skończyły zupełnie inne studia - przekonuje Rafał Weralski.
- Nie da się jednak ukryć, że największe szanse mają ci, którzy potrafią wykazać, że ich taka praca rzeczywiście interesuje. A najłatwiej to zrobić absolwentom ekonomii czy finansów. Jednak jeśli ktoś jest ambitny, chce się uczyć, a skończył inne studia, nie powinien się martwić. Jeżeli pokaże, że ma potencjał, chce się rozwijać, i to w szybkim tempie, lubi aktywne życie i jest gotowy sprostać naprawdę dużym wymaganiom, ma szansę odnieść z nami sukces.
| | Sprawdź oferty pracy dla Audytora |
