Dyrektor ds. marketingu - bankowość

2002-10-19

Mówią o mnie rewolucjonista – ostatnio w biurze sprezentowano mi koszulkę z Che Guewarą – śmieje się Bartosz Brzozowski, Dyrektor Departamentu Marketingu MultiBanku.

Zacząłem w barze

Bartosz BrzozowskiHasło reklamujące MultiBank: "Mówią, że zaprzedałbyś duszę – my pytamy, jaki jest kurs" wpadło mi do głowy, gdy pracowałem z agencją nad kampanią reklamową.

Bartosz Brzozowski był solidnie przygotowany do pracy – oprócz studiów na Wydziale Handlu Zagranicznego w Łodzi pracował za granicą. W pierwszej połowie lat 90-tych wyjeżdżał do Wielkiej Brytanii, tak jak większość studentów chcących dorobić.

- Na początku pracowałem typowo, w barze. Podczas następnego wyjazdu udało mi się zarządzać małą firmą – pracowali w niej Polacy, a moim atutem była bardzo dobra znajomość języka angielskiego. Po skończeniu uczelni przyszedł czas na studia EMBA na Uniwersytecie w Łodzi oraz pogłębienie wiedzy na kursie menedżerskim w podparyskiej szkole INSEAD. MultiBank to nie pierwszy projekt, który realizuję. Jeszcze w czasie studiów trafiłem do firm konsultingowych, które świadczyły usługi dla dużych warszawskich spółek. Później pracowałem w PBG, gdzie rozpoczęła się moja kariera bankowa, a zaczynałem od stanowiska referenta – opowiada Brzozowski – Brałem udział w wielu ciekawych projektach, np.w uruchomieniu pierwszej w Polsce obsługi bankowej przez Internet. Następny etap to już PKO BP i praca w Centrali w Warszawie. Dzięki temu miałem możliwość obserwacji z bliska, jak wygląda dinozaur polskiego systemu bankowego. Wielką zaletą tego okresu w mojej karierze było uczestniczenie w dużych projektach marketingowych, np. wprowadzeniu na rynek oferty SuperKont.

Pilot – oblatywacz

- Byłem ambitny i zawsze chciałem robić ciekawe rzeczy – kontynuuje Brzozowski. Na początku 2000 r. postanowiłem zmienić pracę i tak trafiłem do BRE Banku S.A. Przez pierwsze miesiące pracowałem jako doradca nad stworzeniem strategii rozwoju bankowości detalicznej. Później brałem udział w pracach zespołu tworzącego pierwszy polski wirtualny bank – mBank.

Obowiązki szefa marketingu MultiBanku są liczne. Zarządzam kilkoma zespołami. Jeden zajmuje się brand managementem (zarządzanie i promocja marki), drugi to BTL, odpowiada za tworzenie tożsamości wizualnej (opracowuje wszystkie materiały "ulotowe", zajmuje się wystrojem placówek, itp.), trzeci to PR (budowanie wizerunku i współpraca z mediami), a czwarty webmarketing, czyli osoby zarządzające naszym serwisem internetowym. Jako dyrektor marketingu jestem też odpowiedzialny za wdrażanie nowych produktów – jak pojawia się jakiś pomysł, wszyscy idą z nim do mnie. Jestem takim firmowym pilotem-oblatywaczem – śmieje się Brzozowski.

 

 praca, oferty pracySprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu

- Czy gdyby na reklamie Frugo byli smutni ludzie, to ktoś by sięgał po ten napój? Takim samym regułom podlega promocja banku – musi w ciekawy i łatwy sposób zaprezentować klientowi ofertę MultiBanku. Inaczej nikt nie zwróci na nią uwagi. Czasami mam wrażenie, że nie zajmuję się biznesem tyko show–biznesem

Trzeba się czasem uśmiechnąć

Marketingowcy powinni być komunikatywni, otwarci i ekstrawertyczni. I muszą mieć nerwy ze stali. Osoba, która nie potrafi skupić się na rozwiązywaniu problemu, a rozmyśla ciągle nad skutkami złej lub potencjalnie złej decyzji, szybko się wypali. Ważna też jest umiejętność odpoczywania. Jak ktoś mówi, że przez dwa lata nie brał urlopu albo może pracować 12 godzin przez sześć dni w tygodniu, to powinien starać się o rolę w filmie „Robocop 3”, a nie o pracę w firmie. Normalny człowiek, choćby po to, by się móc uśmiechnąć do swoich pracowników, musi być wypoczęty. Nie oznacza to, że nie zdarzają się nam okresy wytężonej i wydłużonej pracy – ale nie może to być reguła. I konieczna jest pokora. To jest jak z wchodzeniem na szczyty – gdy przebywamy zbyt długo w „strefie śmierci”, powyżej 8000 metrów, możemy potem nie wrócić do bazy. Bez pokory człowiek staje się nonszalancki, a stąd to już tylko mały krok do popełnienia błędu.

Studenci zainteresowani karierą w marketingu powinni postarać się o jak największą ilość wyjazdów zagranicznych. I tu nie chodzi o to, żeby się na zagranicznej uczelni uczyli marketingu. To przecież oczywiste, że i u nas, i na Zachodzie, są te same książki – Porter, Harvard. Cenny jednak jest kontakt z ludźmi o innej mentalności, innej kulturze pracy, podejściu do życia. To wspaniale kształtuje komunikatywność – mówi Bartosz Brzozowski. Warto również położyć nacisk na rozwój osobowości i pewnych uniwersalnych umiejętności – ilu studentów uczy się podczas studiów technik szybkiego czytania, czy efektywnego zapamiętywania? Albo ilu z nich chodzi na warsztaty z body language? A to wszystko przecież się przydaje w późniejszym życiu, nie tylko zawodowym.

 

 praca, oferty pracySprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu