Dyrektor ds. marketingu - hotelarstwo

2002-09-22

Najpierw była asystentką zarządu, potem krótko praktykantką w hotelu Marriott w Monachium. Po powrocie do kraju awansowała na... członka zarządu i dyrektora marketingu sieci hoteli Diament. – Czuję odpowiedzialność – mówi Hania Kukowka, lat 26.

Warto obierać ziemniaki

Jest absolwentką Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Kierunek: zarządzanie. Obroniła się pół roku wcześniej, żeby zdążyć na rozpoczęcie studiów podyplomowych z zakresu public relations. Potem trafiła do Diamentu – sieci trzygwiazdkowych hoteli na Górnym Śląsku. Przez pół roku była asystentką prezesa.

Pracowała i jednocześnie – z pomocą szefa – szukała zagranicznej praktyki. Poprzez Krajowy Urząd Pacy trafiła na organizację ZiHoGa, która zrzesza niemieckie hotele. Tym kanałem jej CV zostało rozesłane do menedżerów tamtejszych hoteli. Odpowiedział jeden. – Ale jaki – wspomina Hania. – Marriott w Monachium. Chyba już więcej szczęścia mieć nie mogłam.

W Monachium pracowała w dziale sprzedaży i marketingu. W Niemczech spędziła 8 miesięcy. Po zakończeniu praktyki wróciła do Diamentu i od razu dostała awans na członka zarządu i szefa marketingu.

Kulturę wynosi się z domu

Oprócz typowych czynności marketingowych, Hania zajmuje się rekrutacją i – jak sama to określa - „pomaga w zarządzaniu”. Czyli wykonuje te obowiązki, które ma każdy członek zarządu spółki. Ale do tego dochodzą zadania związane ściśle z branżą hotelarską. Np. codzienne przeglądanie raportów mówiących o tym, ile pokoi wynajęto ostatniej doby, skąd klient dowiedział się o hotelu, ile pieniędzy wydał. Te informacje pełnią w hotelu rolę badań marketingowych.

– Poza tym jestem osobą, która pełni funkcję kontrolną wobec pionów hotelowych, między innymi recepcji – mówi Hania. – Recepcja jest tak naprawdę sercem hotelu, tam gość tworzy sobie pierwszą opinię o nas, recepcja mocno wpływa na wizerunek hotelu – mówi Hania. – Kontakt z gośćmi jest zresztą najciekawszym elementem mojej pracy. Ale do tego trzeba mieć serce, trzeba lubić służyć ludziom.

Tę chęć służenia Hania ocenia, rekrutując do pracy nowych ludzi. – To się wyczuwa już w pierwszej rozmowie – stwierdza. – Pewne nawyki, mentalność, kulturę osobistą wynosi się z domu, z dzieciństwa. I bez tych cech trudno być dobrym hotelarzem.

Oprócz kultury osobistej, Hania wymienia inne przymioty, które jej zdaniem potrzebne są w tej branży: komunikatywność, uśmiech i optymizm, dyscyplinę, cierpliwość dla gości (szczególnie tych "trudniejszych"), radzenie sobie z kryzysami (np. gdy ktoś okradnie gościa), obowiązkowość, opiekuńczość.


 

 praca, oferty pracySprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu

Od działu do działu

Liczą się też kwalifikacje. Przede wszystkim języki obce. – Ponad połowa gości w naszej sieci pochodzi z zagranicy – mówi Hania.

Do tego umiejętności wyniesione z praktyki w hotelu. Najlepiej, jeśli młody adept hotelarstwa na początku kariery spędzi po kilka tygodni w każdym dziale. Pozna wtedy specyfikę pracy całej "firmy hotel". – Nawet oferta praktyki wakacyjnej pod tytułem "obieranie ziemniaków w kuchni hotelu za granicą" jest warta przyjęcia – ocenia Hania.

Jej zdaniem właśnie praktyka sprawia, że np. absolwent studiów hotelarskich w Niemczech ma lepsze przygotowanie do pracy niż jego polski kolega. Polak studiuje przez większość czasu w sali wykładowej, Niemiec większość studiów spędza na praktyce w hotelu. Ma czas, by każdy jego fragment poznać od podszewki.

Czekoladki od gościa

Hania ocenia, że rynek pracy w hotelarstwie nie rozwinął się jeszcze w pełni. – Na razie nieźle jest w dużych miastach – mówi. – Ale zakładam, że w przyszłości powstanie więcej miejsc pracy poza nimi.

Spytana o to, co będzie robić za kilka lat, odpowiada, że dalej pracować w hotelarstwie. – Lubię to – mówi. – To jest ciekawe zajęcie, zdarza się trochę nieprzewidzianych sytuacji. Kiedyś klient poprosił nas o znalezienie mu pokrowca na garnitur, wsiadłam więc w samochód i odwiedzałam sklepy, by spełnić życzenie gościa. Innym razem gość wyniósł z hotelu w walizce... telewizor. I co zrobić z tym fantem? A zdarzają się i dowody wdzięczności. Jak od gościa, któremu tłumaczyłam, co warto zwiedzić na Śląsku. Potem przyszedł do mojego biura z pudełkiem czekoladek. Zadowolenie gości jest największą satysfakcją. Wtedy wiem, że to co robię ma sens.


 

 praca, oferty pracySprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu