Dyrektor ds. marketingu - media
Tańczył w zespole ludowym i nagrywał na kasety piosenki Beatlesów. Dziś jest dyrektorem marketingu RMF FM i szefem rady nadzorczej Interia.pl. Krzysztof Nepelski odpowiada na pytania dziennikarzy pracuj.pl.
Szef marketingu
W jaki sposób trafił Pan do radia - absolwent Akademii Górniczo-Technicznej, specjalizacja: elektroenergetyka?
Skłonności do radia wykazywałem już w technikum elektrycznym, gdzie wylądowałem trochę wbrew moim zainteresowaniom. Byłem "szefem" szkolnego radiowęzła. Później, już na studiach, angażowałem się w działanie studenckiego radia Centrum, nadającego w krakowskim miasteczku akademickim. Pracowałem tam najpierw jako dziennikarz, przez pewien czas nawet jako redaktor naczelny. Po pewnym czasie stwierdziłem jednak, że wybitną dziennikarską indywidualnością to ja nie będę. Okazało się, że bardziej bawi mnie załatwianie spraw organizacyjnych – pieniędzy od sponsorów, rozdzielanie pracy...
I w taki prosty sposób inżynier pojawił się w największej stacji prywatnej jako specjalista od marketingu?
Nie od razu. Kiedy przyjęli mnie do pracy w RMF najpierw ciężko pracowałem jako człowiek od wszystkiego, potem ukończyłem półtoraroczny kurs "Master" w dziedzinie zarządzania informacją i mediami w paryskiej Wyższej Szkole Handlowej. Dopiero wtedy byłem przygotowany do pracy w marketingu.
Czy dzisiejszy RMF różni się od tego sprzed 10 lat?
Samo radio właściwie się nie zmieniło. Pojawiły się oczywiście techniczne nowinki - elektroniczne przesyłanie dźwięku czy danych, ale sam charakter pracy się nie zmienił. Ciągle pracują tu pasjonaci, których bawi to, co robią, i którzy chętnie poświęcają na to swój czas – czasem i kilkanaście godzin dziennie...
Natomiast w ostatnich latach powstały i rozwinęły się firmy związane z naszym radiem: zajmujący się sprzedażą reklam Broker FM, odpowiedzialna za promocję Art FM, organizująca koncerty (np. Inwazja Mocy) Scena FM...
W branży medialno-marketingowej panuje o Panu opinia, jako o bardzo skutecznym, ale zarazem bardzo wymagającym i twardym menedżerze. Czy zgadza się Pan z tą opinią?
Chciałbym, żeby rzeczywiście tak było. Taka opinia to komplement, jednak ja sam siebie nie uważam za szczególnie twardego. Staram się osiągnąć cel, ale nie "poprzez krzyk". Jestem zwolennikiem "miękkiego zarządzania". Zależy mi na dobrym kontakcie ze współpracownikami. Zawsze staram się wytłumaczyć im wszystkie zadania tak, aby nie mieli wątpliwości ani jak, ani po co, mają coś robić. Dużo im pokazuję i dużo pomagam, szczególnie na początku.
Na stronach internetowych RMF FM określany jest Pan jako "Ojciec Chrzestny" serwisu www.rmf.fm. Jaka była Pana rola w jego powstaniu?
Już w połowie lat dziewięćdziesiątych rozpoczęliśmy tworzenie radiowych stron internetowych. Przekonany byłem, że to tylko kwestia dwóch, trzech lat, a w Polsce rozpocznie się boom internetowy. My rozpoczęliśmy działalność na taką skalę jako jedni z pierwszych. Opłaciło się. Po pięciu latach aktywności w RMF FM wyszliśmy na zewnątrz. Współtworzyliśmy portal Interia.pl, który należy dziś do trójki największych portali w Polsce.
| | Sprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu |
Czym zajmuje się dział marketingu w RMF-ie?
Marketing zajmuje specyficzne miejsce w strukturze radia. Jest na styku najważniejszych działów: anteny, sprzedaży i promocji. Do bieżących obowiązków należy całość "researchu", czyli analizy kupowanych badań oraz realizowanie własnych projektów. Obserwujemy rynki medialne, analizujemy trendy i tendencje, czytamy i zbieramy wszystkie informacje. Staramy się być na bieżąco ze wszystkim, co się dzieje na styku z mediami. Zajmujemy się też szeroko pojmowaną strategią rozwoju, torując drogę do wchodzenia w nowe przedsięwzięcia, takie jak choćby internet czy inne nowe media.
Czy można mówić o czymś takim jak specyfika marketingu medialnego? Czym się on różni od innych rodzajów marketingu?
W żadnym wypadku nie można stawiać na jednym poziomie marketingu w radiu i marketingu np. w fabryce obuwia! To zupełnie różne dziedziny! Oczywiście, radiowy czas reklamowy to taki sam produkt jak buty, który trzeba jak najlepiej sprzedać, ja jednak widzę zasadniczą różnicę w traktowaniu obu tych produktów. Do marketingu w mediach trzeba mieć pewien określony stopień abstrakcji w podejściu do tego produktu. Trzeba działać na trochę innych "falach". Jak wiem z doświadczenia, to bardzo wciąga. Media, radio, mają swoją specyfikę. To dużo ciekawsze niż "fabryka obuwia", choć każdy może odnaleźć się w dowolnej aktywności. Łowca motyli też może się zrealizować w sklepie zoologicznym.
Kto w takim razie może pracować w dziale marketingu?
Przede wszystkim, niezależnie od działu, pracownicy muszą naprawdę chcieć i lubić swoją pracę. Często mniejsze znaczenie ma kierunek wykształcenia, ważna jest pasja, zaangażowanie. Nie oznacza to oczywiście, że to wystarczy. Czasy karier entuzjastów bez teoretycznych podstaw w zasadzie minęły. Nawet w moim dziale, z czterech zatrudnionych osób trzy to marketingowcy z wykształcenia, a jeden jest absolwentem socjologii – niezwykle potrzebnego kierunku przy analizie i realizacji badań marketingowych.
Trzeba mieć też pewne pojęcie o świecie mediów. Od pracownika nie wymagam znajomości słupków słuchalności z ostatniego roku, ale musi umieć dane takie znaleźć w ciągu pięciu minut.
Jakimi cechami muszą charakteryzować się marketingowcy?
Marketing to praca z ludźmi. Trzeba umieć się z nimi komunikować. Osoby introwertyczne mogą mieć kłopoty w takiej pracy. Otwartość, komunikatywność – to podstawa. Oczywiście wiedza i doświadczeni zawodowe – ale tego nabywa się w ciągu pracy. Kluczem do sukcesu w tej branży są kontakty, znajomości oraz dostęp do informacji.
Oprócz tego muszą oczywiście znać języki. Bez tego w marketingu nie da się funkcjonować. Angielski biegle i jeszcze jeden język zachodni minimum komunikatywnie.
| | Sprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu |
W jaki sposób dobiera Pan sobie współpracowników?
Nie zatrudniam nie znanych mi osób. Większość przyjmowanych przeze mnie osób jeszcze w czasie studiów starały się o staż w radiu, albo pisały pracę dyplomową na temat radia. Wtedy miałem okazję je poznać.
Ci, którzy dotąd nie mieli kontaktu z RMF-em, również mają szansę. Codziennie dostaję kilkanaście maili z propozycją współpracy. Z zasady nie odpowiadam na pierwszy, drugi list. Dopiero kiedy dostaję trzeciego maila albo telefon z zapytaniem, czy oferta dotarła, przyglądam się bliżej kandydatowi – czytam jego CV, list motywacyjny.
Bardzo cenię upór, gdyż świadczy on o tym, że osoba ta jest rzeczywiście zainteresowana pracą u mnie.
A jakie znaczenie ma wykształcenie kandydata?
Zasadnicze. Kandydaci nie mający przynajmniej wykształcenia licencjackiego nie mają szans. Mniej nawet ważny jest kierunek studiów. Prędzej przyjmę absolwenta szkoły rolniczej niż pomaturalnego studium reklamy. Zdobycie wykształcenia wyższego świadczy o ambicji i potencjale człowieka. A to, że po kilku latach zmieniły mu się zainteresowania? Sam jestem po uczelni technicznej, więc to dobrze rozumiem.
Czy oczekuje Pan od nowych pracowników doświadczenia zawodowego?
Muszą mieć doświadczenie – nie oznacza to, że oczekuję, iż absolwent prosto po studiach będzie miał kilkuletnie doświadczenie w branży. Ważne jest jakiekolwiek doświadczenie, przeżycie czegoś. Jeśli ktoś przez kilka miesięcy pracował za granicą, np. zbierając winogrona, to znaczy, że jest przedsiębiorczy, zorganizowany, odważny. Nawet osoba, która nigdy nie pracowała, a pojechała do Grecji autostopem zwraca na siebie uwagę – zrobiła coś oryginalnego, nietypowego.
Co sądzi Pan o dzisiejszych absolwentach marketingu? Czy są dobrze przygotowani do pracy w swoim zawodzie?
Raczej tak. Miałem możliwość współpracy z wieloma absolwentami i uważam, że uczelnie dobrze ich przygotowują. Oczywiście, są uczelnie i uczelnie, ale na pewno jest wiele dobrych szkół. Na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że do tej pracy dobrze przygotowuje krakowska Akademia Ekonomiczna, Wyższa Szkoła Biznesu – National Louis University z Nowego Sącza, Wyższa Szkoła Biznesu z Krakowa...
| | Sprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu |
