Dyrektor ds. marketingu - ubezpieczenia
Jest po japonistyce. Ale pracując z Japończykami, w ich oczach nie miała żadnego wykształcenia – w końcu tam każdy zna japoński. Dlatego musiała skończyć podyplomowo zarządzanie i marketing. I tak zaczęła się jej przygoda z marketingiem.
Byle nie mosi mosi
- Zdecydowałam się na marketing, bo to dziedzina różnorodna jak mało która – mówi Katarzyna Obuchowicz, dyrektor marketingu towarzystwa ubezpieczeń na życie Vienna Life. – Codziennie wykonuję inne zadania. Czasem siedzę nad analizami marketingowymi, czasem planuję jakieś wydarzenie promocyjne, nawiązuje kontakty potrzebne do działań public relations, zajmuję się sponsoringiem, siedzę w drukarni nad broszurą albo jestem na planie filmowym jakiejś reklamówki. Mało jest zajęć dających taką różnorodność.
Tylko mówię po japońsku
Katarzyna Obuchowicz studiowała japonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Wspomina, że kiedy ją kończyła, na pracę w czasie studiów trzeba było mieć zgodę rektora., Prowadziła więc na czarno tłumaczenia dla japońskich przedsiębiorców prowadzących interesy w Polsce. – Nauczyli mnie pracować – wspomina. – Dokładności, skrupulatności, punktualności. Zobaczyłam też co to znaczy praca 17 godzin na dobę. Zwykle miałam bowiem kilkudniowe kontrakty, podczas których dzień zaczynał się śniadaniem a kończył wieczornym bankietem.
Gdy skończyła studia, rozpoczęła poszukiwanie stałej pracy. Ale tej nie było. Dla przeciętnego Japończyka Katarzyna była bowiem osobą bez wykształcenia. Znała japoński i angielski, potrafiła pracować – umiała więc tyle, co każdy mieszkaniec kraju kwitnącej wiśni. – Mogłam zostać sekretarką, ale nie chciałam, by moja praca sprowadzała się do mówienia "mosi – mosi" czyli "halo".
By "zdobyć zawód" Katarzyna zdecydowała się na podyplomowe studia – marketing i zarządzanie w Szkole Głównej Handlowej. Równolegle ze studiami podjęła pracę w Warner Home Video, gdzie zajmowała się marketingiem kaset wideo. Potem trafiła do sektora finansowego – najpierw pracowała w biurze maklerskim Societe Generale, a nastepnie, już jako szef marketingu, w PZU Życie. – W PZU rzucono mnie na głęboką wodę – mówi. – I nagle okazało się, że choć poprzednie miejsca pracy uważałam za nudne, to wyniesione z nich doświadczenie bardzo się przydało.
Załatwione po babsku
Zdaniem Katarzyny Obuchowicz największym jej sukcesem była kampania promująca PZU Życie przy okazji wejścia na ekrany filmu Gwiezdne Wojny. Miała bardzo nietypowy przebieg: widz obserwował w kinie gasnące światło i rozpoczynający się na ekranie film. Była to reklamówka, ale tak przygotowana, by większość osób myślała, iż to już właściwy seans. Nagle pokazywało się jednak logo PZU. – Całość była tak pomyślana, że na widok loga większość osób wybuchała śmiechem i klaskała – wspomina Katarzyna. – Ta kampania, jak pokazały badania, bardzo odmłodziła wizerunek PZU Życie.
By przeprowadzić akcję, trzeba było nawiązać współpracę z Lukas Film, producentem Gwiezdnych Wojen. Ale to wielki koncern z Hollywood i niełatwo było się do niego przebić. – W końcu załatwiłam to po babsku – opowiada Katarzyna Obuchowicz. - Zwyczajnie zadzwoniłam tam do jakiejś kobiety, zaprzyjaźniłam się z nią przez telefon, a ona mi już dalej pomogła.
| | Sprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu |
Nauka pokory
PZU to duża firma, a to powoduje czasem biurokrację i zarządzanie przez wiele osób. Zanim coś się załatwi, trzeba przygotować wiele dokumentów, spotkać wielu członków zarządu. A każdy z nich chciał mieć wpływ na kształt działań promocyjnych ubezpieczyciela. Do tego, miał większe prawo decyzyjne niż szef marketingu. – To uczy pokory, dostosowywania się do koncepcji innych osób – uważa Katarzyna Obuchowicz. Jej zdaniem taka sytuacja panuje nie tylko w PZU. W wielu dużych firmach znaczną część czasu spędza się nad dokumentami i na licznych spotkaniach. Z przedstawicielami innych działów, ale i we własnym zespole – gdy następuje podział zadań na najbliższe dni, albo podsumowanie poprzedniego tygodnia. – Ale nie oznacza to, że praca jest nudna – mówi Katarzyna. – Ciągle zdarzają się wyjazdy na plan filmowy, wydarzenia promocyjne, więc człowiek się nie nudzi.
Absolwentom szukającym pracy w marketingu Katarzyna Obuchowicz radzi, by nauczyli się dobrej prezencji, ładnego wysławiania się, poznali angielski, a przede wszystkim na interview prezentowali dużą chęć pracy. – Jeśli już na wstępie ktoś pyta, czy będzie mógł wychodzić o siedemnastej, nie zrobi dobrego wrażenia - uważa szefowa marketingu Vienna Life.
Jej zdaniem teoretyczna wiedza o marketingu najważniejsza jest w badaniach rynku, gdzie bez dogłębnej znajomości procedur badawczych ani rusz. W innych działaniach też nie jest bez znaczenia, jednak wartości nabiera dopiero w połączeniu z praktyką. Siedząc tylko na wykładach uniwersyteckich marketingu nauczyć się nie sposób.
| | Sprawdź oferty pracy dla Dyrektora ds. marketingu |
