Kierownik ds. relacji pracowniczych

2002-09-29

- Najtrudniejszym zadaniem jest bycie obiektywnym - o pracy w dziale Human Resources (zarządzanie zasobami ludzkimi) Opel Polska opowiada Agnieszka Zacher - Łanowska, szef sekcji ds. Relacji Pracowniczych

HRowiec

- Chciałam pracować w międzynarodowej firmie, w której można się naprawdę czegoś nauczyć - mówi Agnieszka Zacher, spytana jak to się stało, że trafiła właśnie do Opla. A dlaczego dział personalny? -Jestem absolwentką psychologii, pracę magisterską pisałam na temat psychologii kierowania ludźmi - wyjaśnia. I dodaje: - najważniejsze, że lubię to, co robię i kiedy muszę zostać po godzinach nie sprawia mi to problemu.

Z reklamy do relacji

Nie od początku zajmowała się jednak sprawami personalnymi. Podczas studiów pracowała w agencji reklamowej. Jednak po pewnym czasie stwierdziła, że psychologia reklamy nie interesuje jej aż tak bardzo. Tymczasem pod koniec studiów pojawiła się propozycja pracy w centrum rekrutacji do Opla. Miała zajmować się selekcjonowaniem pracowników do powstającej właśnie w Gliwicach ogromnej fabryki Opla.

Po pewnym czasie została specjalistą w dziale relacji pracowniczych, po roku awansowała na stanowisko koordynatora, po kolejnym na menedżera. Dlatego gdy dziś spytać ją o perspektywy dalszych awansów, uśmiecha się dziwnie. - Poprzednie były bardzo częste, więc teraz kolejny nie nastąpi tak szybko - uważa Agnieszka Zacher - Łanowska.

Komórka relacji pracowniczych zajmuje się komunikacją z pracownikami, pomocą w rozwiązywaniu problemów załogi, tłumaczeniem im zmian i nowości w fabryce. Sporą część czasu spędza się więc w budynkach, w których powstają samochody. Trzeba dokładnie rozumieć, na czym polega proces produkcji, by móc współpracować z robotnikami. Dla Agnieszki oznaczało to konieczność szkoleń z zakresu produkcji. - Jedno z nich odbywało się w Niemczech - wspomina. - Ja na tydzień trafiłam do spawalni, w której zgrzewałam boki Astry i Corsy. Byłam tam jedyną kobietą. Grupa Chińczyków, którzy również szkolili się tam, codziennie przychodziła mi się przyglądać, jak daję sobie radę. A nie było łatwo, Corsa jest mała, ale Astra jest znacznie większa, musiałam więc o pomoc prosić Niemców, gdyż nie sięgałam tak wysoko.

Nauczyłam się słuchać

O swojej pracy mówi: - Najtrudniej jest być obiektywnym. Codziennie spotykamy się z problemami wielu ludzi. Chcemy im pomagać, ale nie można angażować się zbyt emocjonalnie, gdy mówią o swoich kłopotach.

To właśnie rozmawianie o problemach innych uważa za najtrudniejszą lekcję w firmie. - Bardzo lubię dużo mówić, a przecież często pracownikom chodzi nie tyle o radę co o wysłuchanie, samą obecność - twierdzi Agnieszka Zacher - Łanowska. - Nie było łatwo, ale chyba się nauczyłam.

Za trudne zadanie uznaje też zorganizowanie dnia otwartego w firmie. - Na początku myślałam, że to proste - wspomina. - Ale okazało się, że znalezienie zespołu osób chętnych do pomocy, zaplanowanie wszystkiego i zorganizowanie tak, by były nie tylko kiełbaski, ale i zwiedzanie linii produkcyjnej, to nie taka łatwa sprawa.

Czego jeszcze nauczyła ją ta praca? Agnieszka uważa, że poszerzyła swoją wiedzę z psychologii, zrozumiała, jak wygląda funkcjonowanie pracownika w dużym koncernie produkcyjnym, poprawiła znajomość angielskiego. Teraz chciałaby jeszcze poznać lepiej proces produkcji samochodów.

Zacznij na studiach

- Wykształcenie nie jest tak ważne w tej pracy jak pewne cechy osobowości - uważa Agnieszka Zacher - Łanowska. - Oczywiście wiedza ze studiów psychologicznych przydaje mi się, bo nie muszę do wielu informacji docierać od zera. Ale najważniejsza jest umiejętność współpracy, inicjatywa, otwartość i chęć uczenia się.

Radzi, by zacząć pracować już w czasie studiów. Można w ten sposób wygrać kilka lat. Dzięki temu, że rozpoczęła wcześniej, jeszcze przed obroną wiedziała, że reklama to nie jest jej dziedzina. A decyzja o zmianie branży łatwiej przychodzi studentowi niż absolwentowi z kilkuletnim doświadczeniem. - Oczywiście nie jest łatwo - ostrzega - ja ustawiłam sobie zajęcia tak, by w Krakowie, gdzie studiowałam, być tylko raz w tygodniu. W Gliwicach pracuję, a w Katowicach, gdzie mieszkałam, pisałam prace magisterską. Po pracy, wieczorem, czasem do czwartej rano. Potem kładłam się spać i rano znowu musiałam być w pracy. Było ciężko, ale jakoś się udało.

 

 praca, oferty pracySprawdź oferty pracy dla Kierownika ds. personalnych