Starszy konsultant - konsulting
Najpierw prowadził szkołę lotnictwa, był instruktorem samolotowym. Teraz pracuje jako Pricncipal Consultant w dziale Management Consulting Services. Wdrażał m.in. system produkcji piwa E.B. i system informatyczny Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych.
Latający konsultant
- Nie pamiętam – mówi Olek Popończyk, gdy pytam go o najbardziej niezwykły dzień w jego karierze. – Trudno mi sobie przypomnieć, bo w zasadzie każdy jest inny. Najdłuższy możliwy projekt trwa rok, ale nawet w jego ramach codziennie rozwiązuję inne problemy. Chyba mnie już w tej pracy niewiele zaskoczy.
Lepiej pamięta najśmieszniejsze zadanie, jakim go obarczono. – Znaleźć w biurze pieczęć lakową – wspomina. Olek składał wtedy ofertę na realizację projektu w Banku Pocztowym. – W warunkach przetargu było powiedziane wyraźnie: „składać oferty w zalakowanej kopercie” – opowiada – a wiadomo, że w sformalizowanej instytucji nawet drobiazgi formalne mogą przekreślić daną ofertę. Biegaliśmy więc o dziewiątej wieczorem po biurze i szukaliśmy. Ale opłaciło się, przetarg wygraliśmy.
Karierę rozpoczynał od giełdy komputerowej, którą wraz z rodziną otworzył na początku lat dziewięćdziesiątych w Warszawie. Potem, także z rodziną, prowadził szkolenia dla osób, które chciały się nauczyć latać samolotami. – Szkołę zamknęliśmy, gdy klienci rozbili nam dwa samoloty – mówi – trzeci postanowiliśmy zachować dla rodziny.
Ale, mimo strat w sprzęcie, szkoła sporo mu pomogła. – W tamtych czasach latać uczyła się elita menedżerów, można było nawiązać sporo kontaktów – opowiada. Tam poznał osobę, która zaproponowała mu pracę w Deloitte & Touche (zaczynał jako konsultant, potem awansował na menedżera projektów technicznych). Stamtąd trafił w roku 1994 do Coopers & Lybrand, a od połączenia firmy z Price Waterhouse pracuje w PwC.
- Teraz odpowiadam za wprowadzenie na rynek portalu farmaceutycznego. Realizujemy ten projekt razem z SAP Polska, który udostępnia technologię – opowiada Olek. – My dajemy naszą wiedzę o biznesie, zarządzaniu firmą. Nie jesteśmy firmą farmaceutyczną, ale dzięki temu możemy zrobić neutralną wobec wszystkich uczestników rynku platformę komunikacji między nimi. To pomoże wszystkim firmom farmaceutycznym. A kiedy portal się rozwinie i zacznie samodzielnie funkcjonować, sprzedamy go.
Wcześniej przez dwa lata pracował w Elblągu, wdrażając - jako doradca z ramienia PwC - produkcję piwa EB. Przeprowadził się nawet na dwa lata razem z żoną do Elbląga. To był jego sposób na pogodzenie pracy z życiem rodzinnym. Później w podobny sposób Olek zabrał żonę na dwa miesiące do Alzacji, gdzie prowadził inny projekt doradczy.
Zresztą przeprowadzki to nie jedyna nietypowa historia w życiu Olka. Na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiował zarządzanie, jego wykładowcami byli profesorowie: Koźmiński, Obłój i Rządca, polscy guru zarządzania. Studia w Polsce połączył z czterema kilkumiesięcznymi wyjazdami do Holandii, Belgii i Hiszpanii. Pojechał z grupą Polaków, Czechów i Węgrów.
| | Sprawdź oferty pracy dla Starszego konsultanta |
Obecnie, kiedy od siedmiu lat jest już magistrem zarządzania, studiuje filozofię na Uniwersytecie im. Kadrynała Wyszyńskiego. – Filozofia należy do kanonu wykształcenia humanistycznego – mówi, choć przecież większość jego doświadczeń wiąże się z techniką. Regularnie pisuje do Computerworld, Informatyki (to pismo wydało nawet specjalny dodatek z jego tekstami), jest członkiem prestiżowego American Production & Inventory Control Society, ma też jako chyba jedyny Polak Certificate in Production & Inventory Management. Doprowadził też do tego, że członkiem korporacyjnym AP&ICS jest PwC. – To była moja inicjatywa, ale bardzo się cieszę, że firma wspiera wszystkie moje tego typu działania – mówi.
Absolwentowi, który chciałby za kilka lat robić to, co on, radzi mieć ogólną wiedzę o wszystkim, ale też być naprawdę dobrym w jednej dziedzinie. – Warto poznać np. jeden system komputerowy czy inny temat przydatny w biznesie i być w nim bardzo dobrym, to oznacza dogłębną, a nie uniwersytecką znajomość – wyjaśnia Olek. – Ale oprócz tego potrzebna jest duża doza automotywacji, chęci wyszukiwania sobie zadań, pokazywania inicjatywy i rozwijania swojej wiedzy. Ale i tak pierwszy rok czy dwa to zdrowy kawałek ciężkiej pracy, dopiero potem ma się więcej samodzielności i swobody.
Olek sugeruje też, by poznać dwa języki obce. – Angielski to podstawa, standard, rzecz nie do obejścia – mówi – ale brak znajomości drugiego języka, zwykle francuskiego lub niemieckiego, czasami doskwiera.
Deklaruje, że nie chce zmieniać swojej pracy. – Nie widzę powodów, by odchodzić – tłumaczy – bo choć to praca bardzo czasochłonna, to jednak ciekawa, z nowymi wyzwaniami na co dzień.
| | Sprawdź oferty pracy dla Starszego konsultanta |
