Zastępca prezesa - organizacje pozarządowe

2002-09-06

- Tu nie wystarczy chęć pracy, trzeba mieć prawdziwą pasję – o pracy w Fundacji Centrum Promocji Kobiet opowiada Daria Sowińska-Milewska

Prezes nie zarabia

Daria Sowińska-MilewskaDo CPK Daria Sowińska-Milewska trafiła pięć lat temu w ramach praktyk. Wcześniej ukończyła filologię polską ze specjalizacją pedagogiczną na Uniwersytecie Jagiellońskim, a wówczas uczestniczyła w Warszawie w studiach podyplomowych „Gender Studies” – są to interdyscyplinarne zajęcia dotyczące zagadnień. – Zawsze definiowałam siebie jako feministkę, interesował mnie ten ruch od strony myśli filozoficznej, społecznej – opowiada – Dlatego naturalną drogą były „Gender Studies”a potem Centrum Promocji Kobiet.

- Na początku zajmowałam się szkoleniami, potem angażowałam się i współtworzyłam kolejne projekty, dotyczące różnych aspektów działalności Centrum Promocji Kobiet. W tej chwili Daria Sowińska-Milewska jest wiceprezesem fundacji i swój czas pracy musi rozdzielać między sprawy organizacyjne i pracę nad projektami. – Praca w zarządzie jest pracą społeczną, nieopłacaną – wiąże się z prestiżem, ale i z wieloma obowiązkami – zajmuję się w zasadzie wszystkim: organizacją, nadzorem finansowym, itp. „Chleb” natomiast daje mi praca przy projekcie - obecnie jest to finansowany przez Unię Europejską projekt związany z wdrażaniem telepracy – prowadzimy badania wśród pracodawców, propagujemy ideę pracy w domu jako dobrego rozwiązania dla obu stron, nawiązujemy współpracę z zainteresowanymi firmami.

Są pieniądze – pracujemy

Praca w organizacji pozarządowej najczęściej pozwala na dużą swobodę w planowaniu swoich obowiązków. Pracuje się nad projektami, nie trzeba być więc w biurze przez osiem godzin dziennie, tylko tyle, ile akurat potrzeba. – Zdarzało się, że zostawałam w pracy do północy, a innego dnia przychodziłam tylko na trzy, cztery godziny. Ale nie sumuje się to do ustawowych 40 godzin tygodniowo – z reguły jest to dużo więcej. Charakter pracy w organizacji non-profit powoduje, że nie można mówić o typowym dniu pracy, zwłaszcza, jeśli organizacja taka nie prowadzi działalności gospodarczej, czyli nie ma stałego przypływu funduszy. – Nasze obowiązki zależą od tego, czy mamy pieniądze na realizację projektu. Jeśli nie mamy – szukamy.

Organizacje non-profit nie zatrudniają z reguły wielu osób. – W Centrum Promocji Kobiet na stałe pracują cztery osoby, w tym tylko dwie na pełny etat. - Współpracuje też z nami około trzydziestu wolontariuszy, głównie studentów – mówi Daria Sowińska-Milewska – zajmują się różnymi sprawami, od najprostszych, „biurowych”, do wykonywania specjalistycznych usług, np. informatycznych.

 

Nie ma „typu idealnego” pracownika organizacji pozarządowej. W zasadzie niezbędna jest znajomość języka obcego, zwłaszcza angielskiego, ale to staje się już pewnym standardem. Do tego umiejętność organizacji pracy, komunikatywność – to, co wszędzie. – Taka osoba musi też mieć pasję, naprawdę chcieć robić to, co robi. Bo często poza radością niewiele więcej będzie z tego miała – mówi Daria Sowińska-Milewska – Nawet osoby zatrudnione na stałe nie zawsze wiedzą, ile zarobią. Zdarza się, że jest to kilkaset złotych miesięcznie. Od czasu do czasu może trafić się projekt, dzięki któremu można zarobić i kilka tysięcy w ciągu miesiąca, ale są to naprawdę sytuacje wyjątkowe, o których się później długo pamięta. Co więcej, często pracuje się na własnym sprzęcie, dojeżdża w różne miejsca własnym samochodem, i nie można liczyć na zwrot kosztów czy inne gratyfikacje.

Na urodziny do królowej

Może to się to zmieni, kiedy poprawi się sytuacja gospodarcza, znajdą się sponsorzy i darczyńcy, którzy pozwolą tym organizacjom funkcjonować w bardziej profesjonalny sposób. Na razie się na to nie zanosi. – Na pociechę zostają nam międzynarodowe konferencje, w których możemy brać udział, spotkania z decydentami, wystąpienia publiczne, a nawet takie okazje, jak zaproszenie do Ambasady Brytyjskiej na bankiet z okazji urodzin królowej – opowiada – Ale może to być zbyt mało dla osoby, która z pracy w organizacji pozarządowej chce się utrzymać.

- Nie zamierzam jednak nikogo zniechęcać. Praca w organizacji jest naprawdę bardzo ciekawa, robi się to, co się lubi, można zrealizować swoje pasje, wpływać na zmiany w różnych dziedzinach – od postrzegania kobiet po propagowanie ekologii w życiu codziennym. Ci, myślą o takiej pracy, muszą się liczyć z tym, że obecnie bardzo trudno jest znaleźć tam zatrudnienie. Zgłasza się Jest wielu chętnych do pracy w charakterze wolontariusza, więc zrozumiałe jest, że niezbyt zasobne organizacje wybiorą tę osobę, która za swoją pracę nie oczekuje wynagrodzenia – radzi Daria Sowińska-Milewska - Tym, którzy jednak chcą spróbować „znaleźć etat”, proponuję, żeby zgłaszając się do wybranej organizacji, mieli już przygotowane pomysły, czym chcieliby się zajmować, jakie nowe projekty i idee mogą wnieść do organizacji.