Dokument nie wszędzie legalny


Jeśli chcesz, żeby twój dyplom był wiarygodny dla przyszłego pracodawcy czy uczelni za granicą, powinien zostać przed wyjazdem z Polski zalegalizowany. Warto wziąć to pod uwagę planując przyszły wyjazd i nie załatwiać formalności na ostatnią chwilę.

Polacy z wyższym wykształceniem coraz częściej skutecznie konkurują z pracownikami za granicą, wiele osób chce tam kontynuować naukę i dyplom poświadczający wykształcenie to podstawa. Zadbaj, by był legalny.

Procedura ta obowiązuje mimo wejścia Polski do Unii Europejskiej. Zgodnie z postanowieniami tzw. procesu bolońskiego w Europie powinien obowiązywać system uznawalności dyplomów i wykształcenia.

Na razie jednak ustalenia te mają jedynie charakter deklaracji i nic nie wskazuje na to, żeby legalizacja dokumentów przestała w najbliższy czasie obowiązywać. Wykształcenie zostanie za granicą uznane pod warunkiem, że dokument je potwierdzający – dyplom, zaświadczenie o ukończeniu studiów, świadectwo ukończenia studiów podyplomowych czy dyplom nadania stopnia naukowego – będzie wiarygodny.

Konwencja Haska

W kwestii legalizacji bardziej niż członkowstwo w Unii liczy się podpisanie Konwencji Haskiej. Znosi ona wymóg legalizowania dokumentów przez przedstawicielstwa dyplomatyczne i konsularne państw, w których dokument będzie używany.

W Polsce konwencja weszła w życie 14 sierpnia 2005 r. Co to oznacza? Jeżeli wyjeżdżamy do kraju, który jest sygnatariuszem tej konwencji, np. do Estonii, wystarczy zwykła legalizacja dyplomu – najpierw w MEN, a następnie w MSZ. Jeżeli jednak kraj, do którego się wybieramy konwencji nie podpisał (np. Kanada, Macedonia), procedura ta obejmuje także legalizację w ambasadzie tego kraju w Polsce.

Instytucją właściwą do poświadczania autentyczności dokumentów wydanych przez uniwersytety i politechniki jest Ministerstwo Edukacji Nauki. Te wydane np. przez szkoły artystyczne podlegają Ministerstwu Kultury. Dokładny wykaz instytucji jest dostępny na stronie www.buwiwm.edu.pl. Legalizacja polega na podstemplowaniu dokumentu. Kosztuje to 19 zł i zazwyczaj można to załatwić od ręki. Kolejny etap to poświadczenie przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Tutaj w zależności od wymaganej procedury w danym kraju można uzyskać zwykłą legalizację (19 zł) lub tzw. apostille – dokument przypinany do dyplomu z informacją, kto go wydał i w jakiej randze (60 zł).

Legalizacji w ambasadzie kraju docelowego dokonuje się tylko, jeśli nie jest on sygnatariuszem konwencji. Trzeba jednak pamiętać, że MSZ dokonuje legalizacji wszystkich dokumentów urzędowych – nie tylko tych dotyczących wykształcenia.

Jak podaje MSZ, kolejki są bardzo duże i czas pracy urzędników departamentu legalizacji czasem musi być przedłużany. Jeśli jednak zdąży się w wyznaczonych godzinach (9-13) i nie ma żadnych braków w dokumentach, po wniesieniu opłaty w znaczkach skarbowych można od ręki uzyskać poświadczenie autentyczności dokumentów.

Chińczyk nie musi wiedzieć

Jeśli dokument nie zostanie zalegalizowany przed wyjazdem z Polski, za granicą może się okazać, że przyszły pracodawca bądź uczelnia nie uzna naszych dokumentów za wiarygodne. Nawet jeśli posiada się odpis od dyplomu w języku angielskim, nie musi to oznaczać automatycznego uznania wykształcenia na jego podstawie. – Pracodawca z Chin czy nawet Wielkiej Brytanii nie ma wyobrażenia o tym, jak polski dyplom wygląda – dowiadujemy się w wydziale legalizacji MEN.