Staż zamiast pracy

2003-01-18

Pieniądze ze stażu absolwenckiego są równe zasiłkowi dla bezrobotnych. Ale zainteresowanie stażem przekracza możliwości państwa i nie każdy chętny może z niego korzystać.

Staż absolwencki jest propozycją skierowaną do tych, którzy ukończyli szkoły (niekoniecznie wyższe) i nie mogą znaleźć pracy. Jest to również rozwiązanie korzystne dla pracodawców, którzy za darmo zyskują "siłę roboczą". Dodatkowo, osoba opiekująca się stażystą, pracodawca, dostaje z powiatowego urzędu pracy dodatek, w wysokości około 570 złotych rocznie.

Praktyka może trwać najdłużej przez rok, ale często zdarza się, że umowa podpisywana jest tylko na kilka miesięcy. Pracodawcy wolą mieć swobodę wyboru i możliwość manewru. Tak, jak w przypadku zatrudniania na normalnych zasadach, firma woli przyjąć początkującego pracownika tylko na okres próbny, później ewentualnie przedłużyć z nim współpracę. Umowę z pracodawcą podpisuje – na wniosek absolwenta – powiatowy urząd pracy. W umowie tej znajduje się charakterystyka prac, jakie stażysta będzie wykonywał. Powiatowy urząd pracy opłaca za stażystę składki emerytalno-rentowe i wypadkowe.

Środków brak

Zdobycie stażu absolwenckiego nie jest łatwe. Mimo niezbyt atrakcyjnego wynagrodzenia – niespełna 500 złotych miesięcznie brutto – zainteresowanie tą formą pracy jest bardzo duże. Do naszej redakcji zgłosiło się kilkadziesiąt osób, które starały się o przyznanie im stażu, jednak z braku "środków" nie udało im się. To najpoważniejszy problem urzędów pracy. – Obecnie mamy pieniądze na opłacenie jednego stażysty – powiedziano nam 30 grudnia w urzędzie pracy w Białej Podlaskiej – i jak na razie nie wiemy, ile dostaniemy na 2003 rok. W takiej sytuacji znalazła się Małgosia – Po złożeniu wniosku przez firmę zaraz na drugi dzień urząd wydał opinię – negatywną, podobno z "powodu braku środków". Miałam to szczęście, że moja mama pracowała w urzędzie i pomogła jej interwencja. Ale zarazem mam świadomość, że tym samym zabrałam miejsce innemu absolwentowi. To żałosne, że państwa nie stać na płacenie tych 450 złotych miesięcznie.

Staże absolwenckie planowane były jako etap kariery zawodowej. Stażysta, zdobywając doświadczenie, zwiększa swoją wartość na rynku pracy. Dzięki temu ma szansę na znalezienie pracy u innego pracodawcy lub pozostanie u tego, u którego odbywał staż. Oczywiście pod warunkiem, że pracodawca będzie chciał zatrudnić tego stażystę. Rolą stażysty jest pokazanie się szefowi, że jest się dobrym, kompetentnym, odpowiedzialnym i przydatnym pracownikiem. Nie zawsze jest to łatwe. Osoba będąca na stażu absolwenckim ma ciągle status bezrobotnego, a to oznacza, że musi się stawiać na wezwania urzędu pracy. Jeśli zdarza się to raz w miesiącu – problemu nie ma. Ale... - Urząd potrafił w ciągu jednego tygodnia wezwać mnie trzykrotnie – żali się anonimowo stażystka – a staż odbywałam około 150 km od siedziby urzędu. Mój pracodawca się denerwował, ale co miał zrobić? A żeby było śmieszniej, w umowie, którą firma otrzymała z urzędu pracy, jest zapis, że stażysta nie może bez zgody pracodawcy opuszczać miejsca pracy... I jak w takiej sytuacji można się wyróżnić u pracodawcy?

Podczas odbywania stażu może dojść do różnych "zabawnych" sytuacji. Maciek dostał na staż w jednym z większych banków. – Do moich obowiązków należało sporządzanie analiz, pisanie umów kredytowych i umów zabezpieczeń kredytów gospodarczych. I wszystko było dobrze do momentu, gdy nie odbyła się kontrola wewnętrzna. Kontrolerzy stwierdzili, że, zgodnie z prawem bankowym, stażysta nie może nawet dotknąć komputera czy pomóc koledze w kserowaniu dokumentów – zasady tajemnicy bankowej – opowiada. – Ale inny stażysta miał gorzej. Ja – ekonomista z wykształcenia – trafiłem do działu gospodarczego. Ale mój kolega ze studiów trafił do archiwum bankowego i dzień w dzień zszywał sznurkiem wielkie tomy akt i je układał.

A co po stażu?

Jednak na ogół wrażenia ze stażu są pozytywne. Ewelina Ruszkiewicz jest obecnie na stażu w Telekomunikacji Polskiej. – Ten program umożliwia studentom zdobycie doświadczenia zawodowego, które jest bardzo ważne w późniejszym poszukiwaniu pracy. Zdobycie tego stażu kosztowało mnie trochę nerwów, ale w końcu dopięłam swego i cieszę z tego ogromnie. Z drugiej strony czuję się bardzo, ale to bardzo zawiedziona – przyznaje. – Spodziewałam się, że przyznają mi staż minimum półroczny, a umowę dostałam tylko na trzy miesiące. Powoli zaczynam wciągać się w pracę mojego działu, ale przecież zaraz kończy się mój czas i firma mi podziękuje.

Dostanie się na staż absolwencki nie jest trudne pod względem formalnym. Teoretycznie pracodawca zgłasza w urzędzie pracy "zapotrzebowanie" na stażystę, a urząd kieruje do niego osoby odpowiadające jego wymaganiom, spośród których wybierany jest najlepszy kandydat. W praktyce sytuacja często wygląda nieco inaczej. To potencjalny stażysta musi znaleźć swojego przyszłego pracodawcę. Ten zgłasza się wówczas do urzędu i... czeka na decyzję. Może być ona odmowna, gdyż zdarza się, że miejsce zostaje zajęte przez inną firmę, która wprawdzie nie znalazła jeszcze stażysty, ale wcześniej zgłosiła się do urzędu pracy.

Staż absolwenci to niewątpliwie szansa dla absolwentów. Ale nawet będąc bardzo dobrym kandydatem, samemu znajdując sobie pracodawcę, nie można mieć pewności, że urząd pracy posiada środki na sfinansowanie takiej formy zatrudnienia. A nawet, jeśli się uda, to staż trwa tylko kilka miesięcy. Potem i tak trzeba znaleźć inną pracę. Dlatego nawet stażyści nie powinni zapominać o ciągłym poszukiwaniu docelowego miejsca pracy.