Radykalny zwrot w karierze - to musi się udać!


Czasami dopiero po latach pracy odkrywamy, czym tak naprawdę chcemy się zajmować. Doradcy zawodowi przekonują, że na przekwalifikowanie nigdy nie jest za późno. Trzeba się tylko na nie odważyć.

Nie cierpię swojej pracy"; "mój zawód to pomyłka"; "nudzi mnie to, co robię" - chyba każdemu z nas zdarzyło się słyszeć podobne zdania z ust kogoś w swoim otoczeniu. A może nawet samemu je wypowiedzieć? Dlaczego decyzje dotyczące kierunku rozwoju zawodowego często okazują się błędne? Jeff Taylor i Doug Hardy w książce "Jak efektywnie poszukiwać pracy" dają na to pytanie prostą odpowiedź: "Większość ludzi spędza więcej czasu planując swoje wakacje niż swoje kariery zawodowe. Nic dziwnego, że budzą się dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat później i tęsknią za bardziej satysfakcjonującą pracą".

Wybór zawodu powinien być poprzedzony dogłębną analizą własnych predyspozycji i zainteresowań. Niestety dla wielu osób ważniejsza jest wysokość zarobków, prestiż, a nawet moda na tą czy inną profesję. Niektórzy realizują marzenia rodziców zamiast swoich własnych, inni naśladują wybory rówieśników. W ten sposób nietrudno wybrać pracę niezgodną z własnym profilem umiejętności lub osobowością. Efekt? Poczucie niespełnienia, frustracja, brak motywacji, wysoki poziom stresu lub przeciwnie - apatia. Na końcu tej drogi może czekać nas tylko jedno - wypalenie zawodowe.

Wyjść poza strefę komfortu

Na szczęście z tego ślepego zaułka można się wydostać. Monika Włodarczyk, doradca zawodowy, spotkała na swojej drodze wielu ludzi decydujących się na przekwalifikowanie po kilku czy nawet kilkunastu latach pracy. "Nierzadko są to osoby na etapie już ugruntowanej pozycji, w wieku, który Donald Super określa w rozwoju zawodowym człowieka jako fazę "zachowania status quo", czyli 45-64 lat. Jednym z przykładów jest żołnierz zawodowy na wysokim stanowisku, który zrezygnował w pewnym momencie z możliwości awansu i zaczął realizować swoje marzenia o prowadzeniu gospodarstwa agroturystycznego ze stadniną koni".

Okoliczności podjęcia decyzji bywają różne. Niektórzy dokonują zmian, będąc w stabilnej sytuacji zawodowej. Inni potrzebują do tego jakiegoś "kopniaka". Są takie momenty w życiu zawodowym, kiedy stajemy "na rozdrożu" - bodźcem do przekwalifikowania może być na przykład utrata pracy lub narodziny dziecka. Dla wielu ludzi motywacją do zmian jest chęć rozkręcenia własnego biznesu lub ucieczka od korporacji. Są wreszcie tzw. "niespokojne duchy" - osoby, które po prostu nie potrafią przez całe życie pracować w jednym zawodzie. Ich przekwalifikowanie wynika z czystej potrzeby zmiany.

Od bankowca do grafika

Jedno jest pewne - niezależnie od motywacji taka decyzja wymaga przede wszystkim odwagi. "Przykłady radykalnej zmiany zawodu zawsze rodzą mój podziw i szacunek, bowiem zazwyczaj pociąga to za sobą zmianę w stylu życia. To niełatwa decyzja, zwłaszcza kiedy zmiana dotyczy również najbliższego otoczenia: współmałżonka, dzieci i bliskich" - podkreśla Monika Włodarczyk.

Odwagi na pewno nie zabrakło Przemysławowi Wysockiemu - niegdyś pracownikowi banku, który dziś jest tłumaczem i grafikiem. "Ukończyłem studia na kierunku finanse i bankowość. Pięć lat pracowałem w swoim zawodzie. Ale chyba byłem na to zbyt kreatywny. Nie mogłem się rozwijać, moje pomysły brały w łeb, nie lubiłem sztywnych ram narzucanych przez organizację" - tłumaczy powody swojej decyzji. Ponieważ bardzo dobrze znał język angielski, postanowił zostać tłumaczem. Zrezygnował z pracy i założył własną działalność gospodarczą. Później, trochę przypadkowo, zaczął zajmować się również grafiką, która okazała się jego kolejną pasją.

"Na początku było bardzo trudno. Przez pierwsze pół roku prawie nie miałem zleceń. Utrzymywała mnie żona. Dużą przeszkodą był też brak formalnego potwierdzenia kwalifikacji - nie posiadam certyfikatu językowego. Ale w końcu coś "zaskoczyło" i nagle okazało się, że nie mogłem opędzić się od zleceń. W tej chwili mam już wyrobioną swoją markę i brak "papierka" nie ma znaczenia. W grafice też jestem samoukiem" - opowiada Przemysław Wysocki.

Iść na całość czy krok po kroku?

Można - tak jak Przemysław Wysocki - od razu skoczyć na głęboką wodę. Osoby bardziej zachowawcze zazwyczaj wolą jednak rozłożyć swoje przekwalifikowanie na dłuższy okres czasu. Przed rezygnacją z zatrudnienia można na przykład ukończyć studia lub przejść szkolenia w wybranym przez siebie kierunku.

Uzupełnienie wykształcenia w wielu zawodach może być konieczne, szczególnie wtedy, gdy chcemy starać się o pracę najemną. Przedsiębiorcy często nikt nie pyta o formalne przygotowanie do pracy, jeśli tylko potrafi on zdobyć klientów. Na pewno jednak tego pytania nie pominie rekruter lub pracodawca w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Sposobem na bezpieczne przekwalifikowanie jest też podjęcie nowej pracy w charakterze zajęcia dodatkowego, wykonywanego "po godzinach". Możemy zrezygnować z dotychczasowego zatrudnienia dopiero wtedy, gdy poczujemy się pewnie w nowej roli.

Grunt to dobrze wycelować

Niezależnie od tego, czy nam się spieszy, czy też nie, zawsze warto przygotować sobie własną strategię przekwalifikowania. Innymi słowy - podejść do tego z głową. "Radykalna zmiana zawodu to osobisty projekt, a każdy projekt wymaga przemyślenia planu i harmonogramu działań" - zaznacza Monika Włodarczyk.

Po pierwsze, trzeba dobrze zdefiniować swój cel - często mawia się, że to już połowa sukcesu. Powinien on być w miarę konkretny. Przykładowo, jeśli marzy Ci się kariera handlowca, zastanów się, jakiego rodzaju produkty lub usługi chciałbyś sprzedawać? Z jakim typem klienta lepiej byś sobie poradził (np. firmy czy klienci indywidualni)? Dowiedz się też, w jakich branżach wzrasta zapotrzebowanie na handlowców.

"Musimy po pierwsze zebrać potrzebne informacje o nowym zawodzie, jego wymaganiach i tendencjach na rynku pracy, a po drugie przyjrzeć się uważnie samemu sobie, czyli zasobom, którymi dysponujemy" - wyjaśnia Monika Włodarczyk. Warto na tym etapie skorzystać właśnie ze wsparcia doradcy zawodowego lub coacha. Często sami nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić swoich silnych i słabych stron. Bywa i tak, że specjalista odkrywa w nas potencjał, którego do tej pory sobie nie uświadamialiśmy.

Od planu do działania

Jeśli już sprecyzujemy punkt, do którego chcemy dojść, trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie, jak to zrobimy. A później - zaplanować te działania w czasie. Doradca zawodowy podkreśla, by stawiać sobie konkretne cele, np. "do 1 maja 2011 dokonam wyboru miejsca, w którym będę odbywać kurs". Nie można też pomijać roli innych osób w naszym planie. Warto zadać sobie pytanie, kto i jak może nam pomóc w realizacji naszych zamysłów. Szczególnie, że networking i mechanizm rekomendacji mogą okazać się kluczowymi czynnikami sukcesu. Nie jest łatwo znaleźć pracę w nowym zawodzie z CV wypełnionym doświadczeniem "z zupełnie innej bajki". Pracodawca raczej niechętnie przyjmie taką osobę "z ulicy". Może za to dać jej szansę, jeśli zostanie polecona przez kogoś godnego zaufania.

Z gotowym planem pozostaje tylko przejść do działania. I nie zrażać się pierwszymi niepowodzeniami. Obrót o 180 stopni w życiu zawodowym zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem. Wytrwali zazwyczaj przekonują się jednak, że warto sięgać po marzenia.

 


Pracuj.pl on Facebook