Zamów list motywacyjny »
Umiesz dobrze opisać wszystkie swoje mocne strony i doświadczenie? Skorzystaj z pomocy eksperta i zleć napisanie idealnego listu motywacyjnego.
Czego pod żadnym pozorem nie pisać w liście motywacyjnym...
... chyba, że chcemy doprowadzić rekrutera do ataku śmiechu!
Obecny rynek pracy nie jest miejscem, w którym łatwo zabłysnąć. Z uwagi na ten fakt coraz częściej zaobserwować można różnego rodzaju zabiegi autorstwa osób ubiegających się o pracę, mające wyróżnić konkretną kandydaturę. I jak to w każdej dziedzinie bywa jednym wprowadzenie innowacji się udaje, innym niekoniecznie…
Sporządzenie dokumentów aplikacyjnych nie jest zadaniem trudnym, tym bardziej że wyszukiwarka internetowa w mgnieniu oka podsuwa nam 311 000 wyników dla zapytania: „jak napisać cv i list motywacyjny”, a istniejące kreatory życiorysów obiecują sporządzenie ich w zaledwie 15 minut. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy chcemy stworzyć skuteczne, wyróżniające się wśród konkurencji dokumenty aplikacyjne. I tu od razu pojawia się pytanie, co decyduje o skuteczności CV i listów motywacyjnych?
Zdaniem niektórych skuteczność determinowana jest przez pomysłowość i oryginalność. Prosta konstrukcja CV nie pozwala nam na przesadną finezję, jednak można puścić wodze fantazji podczas tworzenia listu motywacyjnego. Czasem jednak tak bardzo chcemy zainteresować rekrutera swoją osobą, że de facto osiągamy odwrotny do zamierzonego efekt ̶ atak śmiechu. Czego zatem unikać? Zamieszczanie jakich treści powinno być pod groźbą ośmieszenia i ostracyzmu społecznego zakazane? Jakie informacje powinny pozostać owiane wieczną tajemnicą?
Zastanów się dwa razy...
Z pewnością należy mocno przemyśleć kwestię, czy warto między wierszami umieszczać uroczą historię z lat młodzieńczych, jak to po obejrzeniu zapierającego dech w piersi filmu dowiedzieliśmy się, że bycie stewardessą/prawnikiem/mechanikiem/lekarzem stanowi nasze powołanie. Dokumenty aplikacyjne mają charakter biznesowy i takim językiem – korzyści biznesowych – powinniśmy się posługiwać.
Oczywiście dobrze jest wspomnieć o swej konsekwencji w dążeniu do zamierzonych celów, pokazać silnie ukierunkowaną ścieżkę kariery, niemniej jednak można to uwydatnić, unikając budowania zdań wielokrotnie złożonych, które przemycają treści silnie nasycone emocjami. Stosując powyższą metodę autoprezentacji, możemy być pewni, że nie dołączymy do tej części potencjalnych pracowników, których rekruter zaprosi na rozmowę tylko wtedy, gdy będzie potrzebował dodatkowej dawki endorfin. Takie podejście znajduje też uzasadnienie w badaniach nad językiem perswazji – krótkie, konkretne zdania silniej wpływają na odbiorcę i nakłaniają do podjęcia akcji: w tym wypadku zaproszenia na spotkanie rekrutacyjne.
Nie bądź specjalistą ds. "spżedaży"!
Pisząc list motywacyjny, warto jest zaprzyjaźnić się ze słownikiem ortograficznym. Nic bowiem tak nie rzuca się w oczy, jak byk np. w nazwie stanowiska, o które się ubiegamy. W końcu rekruter nie poszukuje pracownika na stanowisko „specjalisty ds. spżedaży”, jak odważnie zaznaczyliśmy w naszym liście. Można oczywiście wyjść z założenia, że jeden przecinek lub też mała pomyłka przy wyborze odpowiedniego „żet” nie powinna mieć znaczenia dla rekrutera przy tak ogromnym doświadczeniu zawodowym. Warto pamiętać jednak, że wszelkiego rodzaju błędy w pisowni dyskwalifikują nas w przedbiegu, tym bardziej, jeśli chwalimy się dyplomem ukończenia dziennikarstwa czy filologii polskiej.
Sporządzając list motywacyjny, nie możemy upatrywać w potencjalnym rekruterze naszego serdecznego przyjaciela, z którym rozumiemy się bez słów. W związku z tym stosowanie wszelkiego rodzaju sloganów, elementów mowy potocznej, zdrobnień oraz tylko dla nas zrozumiałych skrótów, w tym skrótów myślowych, może niekorzystnie wpłynąć na zrozumienie naszego przekazu. Wydawać by się mogło, że zdanie: „Kochani, bardzo was uprzejmie proszę, odpiszcie czy mam szansę” roztopi najzimniejsze serca bezwzględnych rekruterów. Na pewno wywoła uśmiech na twarzach czytających, jednak skuteczniejsze będzie zastosowanie zwrotu oficjalnego: „Szanowni Państwo, chętnie bliżej zaprezentuję swoje dotychczasowe osiągnięcia i kwalifikacje zawodowe podczas bezpośredniego spotkania”.
List motywacyjny kojarzony jest z listą naszych umiejętności i zalet. Rzeczywiście jest to dobre miejsce, by zaprezentować swoje sukcesy zawodowe. Podkreślenia wymaga tu użyte wcześniej słowo „zawodowe”, rekrutera bowiem nie bardzo interesują nasze osiągnięcia w biegu przez płotki bądź trzykrotne zwycięstwo w osiedlowym klubie karaoke. Przede wszystkim list ten powinien pokazywać motywację autora do podjęcia pracy na tym właśnie stanowisku, w tej konkretnej firmie, przy czym warto zaznaczyć, iż status osoby bezrobotnej lub chęć osiągania wysokich zarobków nie powinny być jedynymi źródłami naszej motywacji, nie piszmy więc o nich w liście.
Zatem wymienianie swoich zalet niepodpartych żadnymi przykładami z życia zawodowego to jedynie zapełnianie białej przestrzeni czarnymi znakami. Zdanie typu: „Ze swojej strony oprócz młodego wieku i wysokiej kultury osobistej gwarantuję dużą aktywność i kreatywność oraz pracowitość i dokładność jak i dyspozycyjność” może być dla osoby rekrutującej mało wiarygodne, choć pracowników takich z przysłowiową świecą szukać.
List motywacyjny powinien się charakteryzować przejrzystą formą i konkretnymi informacjami, które mają zachęcać adresata do lepszego poznania nas podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie jest to zatem dobre miejsce na tworzenie kilkustronicowych elaboratów bądź dytyrambów na naszą cześć. Piszmy zwięźle i na temat. Nie oznacza to jednak, iż bezkarnie możemy stosować krótkie hasła reklamowe typu: „Młody, przystojny, otwarty na wszelkie propozycje”… Choć konstrukcja listu motywacyjnego może skłaniać do głębokich przemyśleń ̶ pod żadnym pozorem nie możemy pisać go niczym ogłoszenia matrymonialnego!
Nie powielaj
I wreszcie przestrzec należy przed powielaniem listów motywacyjnych. Nawet jeżeli udało się nam stworzyć niezwykle skuteczny list motywacyjny, z powodu którego przepełnia nas duma ̶ nie możemy każdego pracodawcy w jednakowy sposób zapewniać, iż jest on tym wymarzonym. Pracodawcy często zlecają przeprowadzenie procesu rekrutacyjnego firmom zewnętrznym i niejednokrotnie zdarza się nam wysyłać dokumenty w różne miejsca, które obsługuje ta sama agencja doradztwa personalnego. Możemy w ten sposób zaszkodzić naszemu wizerunkowi lojalnego i wiarygodnego pracownika.
Zabierając się za pisanie listu motywacyjnego, należy przemyśleć kwestię, na ile oryginalni chcemy być i czy zabieg ten nie obróci się przeciwko nam. Wspomniana oryginalność może być doceniona w przypadku branż, gdzie innowacyjność, kreatywność czy pomysłowość są postrzegane jako cechy pożądane u potencjalnego pracownika. Także wtedy uważajmy, by nie narazić się na śmieszność. Jeżeli jednak nie aplikujemy na stanowiska związane z marketingiem, reklamą czy animacją kultury, może warto popracować nad przejrzystością i merytoryką, zamiast usilnie dążyć do przerostu formy nad treścią.
Rekruterów interesują konkretne umiejętności, które uargumentować możemy zdobytym doświadczeniem zawodowym, jak również zgodność kwalifikacji kandydata z wymaganiami, jakie stawiane są pracownikom. Jednakże nie tylko próba innowacyjności może nas narazić na ośmieszenie w oczach rekruterów ̶ na taki efekt końcowy składają się drobne potknięcia językowe, dążenie do zdobycia przyjaciela w osobie rekrutera, nadmierne i nieuzasadnione przechwalanie się, stosowanie powtórzeń w zdaniach, które konstrukcją przypominają architektoniczne zawiłości Gaudiego. Zły list motywacyjny może zaprzepaścić naszą szansę na osiągnięcie sukcesu rekrutacyjnego, warto więc wystrzegać się przedstawionych w niniejszym artykule sytuacji. Jeżeli zaś nie czujemy się pewnie, tworząc listy motywacyjne, zawsze możemy zwrócić się do profesjonalistów ̶ będziemy mieć pewność, że adresat nie pęknie ze śmiechu.
