Świadomy negocjator


Pytanie o wysokość oczekiwanego wynagrodzenia to nerwowy moment dla młodego, niedoświadczonego kandydata. Wiadomo, chce zarabiać dużo. Ale jak to powiedzieć?

Doświadczony negocjator wie, że osoba, która pierwsza złoży propozycję, znajduje się w trudniejszej pozycji niż druga strona. Bo to on wyznacza poziom, od którego zaczyna się rozmowa, pokazuje, na czym mu zależy, itd. Najlepszą metodą byłoby więc wyczekanie, aż pracodawca sam zaproponuje określoną kwotę.

- Rozmowy o pensji w różnych firmach przebiegają w różny sposób - uspokaja Paweł Płuciennik z agencji doradztwa personalnego Adecco - W jednej - wynagrodzenie będzie po prostu zakomunikowane, jako element stały i nienegocjowalny. W innej - pracodawca poda pewną kwotę i będzie oczekiwał reakcji kandydata. A w jeszcze innej – zapyta kandydata o oczekiwania finansowe.

- Negocjacja pensji zawsze jest problemem - uważa Paweł Płuciennik - Początkujący pracownik może dyskutować o wysokości swojego wynagrodzenia, ważne jednak, żeby oczekiwania finansowe oparte były na zdroworozsądkowych podstawach. Przed rozmową, na której będą omawiane warunki zatrudnienia (zazwyczaj jest to druga lub trzecia rozmowa), warto zorientować się, jak wyglądają zarobki na danym stanowisku, wziąć pod uwagę lokalizację firmy, nasze doświadczenie oraz poziom wynagrodzenia w samej firmie. Od takiej analizy zależą argumenty, którymi kandydat może się posługiwać.

Bądź elastyczny

Negocjacje zakładają gotowość do ustępstw obu stron. Licz się z tym, że pracodawca, w odpowiedzi na Twoją propozycję, zaproponuje kwotę niższą. Dlatego też musisz negocjacje zacząć od kwoty wyższej niż naprawdę oczekiwana. Specjaliści radzą, żeby kwota wyjściowa była o 10-15% wyższa od tej naprawdę spodziewanej. Pracodawca się zgodzi – świetnie. Będzie próbował obniżyć - masz spory zapas i możesz i tak wyjść na swoje.

Przeczytaj, jak przygotować się do rozmowy i wyznaczyć swoje minimum!

Negocjując wysokość płacy, nie możesz ograniczyć się do stwierdzenia, że chcesz zarabiać więcej, bo wiesz, że inni na tym stanowisku zarabiają więcej. To też jest argument, ale nie musi być przekonujący. Wystrzegaj się również argumentów "osobistych" - wysoki koszt wynajmu mieszkania, ambitne plany wakacyjne czy chęć kupna auta nie wzruszą pracodawcy.

Wskaż raczej na swoje doświadczenie, umiejętności, zaangażowanie, potencjalne korzyści, jakie firma może odnieść z Twojej pracy. Jeśli chcesz jednak użyć argumentu "osobistego", to powiedz, że potrzebujesz miesięcznie więcej o 300 czy 500 zł, bo planujesz intensywną naukę języka przydatnego w pracy albo studia podyplomowe związane z działalnością firmy.

Uważaj na "sztuczki" i bonusy

Podczas profesjonalnych, uczciwie prowadzonych rozmów z kandydatami, nie ma miejsca na nieetyczne zachowania.

- Proces zatrudniania oparty jest na zaufaniu - uważa Paweł Płuciennik. - Pracodawca ufa nam, że zapisy w CV i deklaracje z rozmowy kwalifikacyjnej nie są pustymi słowami. A kandydaci oczekują, że zapewnienia dotyczące warunków zatrudnienia znajdą pokrycie w rzeczywistości.

Tyle teorii. W praktyce zdarza się, że pracodawcy starają się wykorzystać swoją silniejszą pozycję i odrobinę "naginają" ustalenia.

- Jedyną sztuczką, jaką się spotyka, i to dość często, to kwestia "brutto-netto" - przyznaje Robert Jakrzewski z sopockiej firmy IPK Doradztwo Personalne. - Absolwenci nie zawsze wiedzą, czym się to różni, a pracodawcy wykorzystują tę niewiedzę, stwierdzając, że "cały czas przecież chodziło o kwotę brutto".

Zdarzyć się mogą też miłe niespodzianki, których nie widać na pierwszy rzut oka.

- Przy pierwszym kontakcie z pracodawcą możemy mieć problem w ocenie atrakcyjności jego oferty. Widzimy tylko wysokość pensji. A nie dostrzegamy dodatkowych świadczeń: premii, szkoleń, możliwości awansu, itd. Często świadczenia pozapłacowe lub perspektywy rozwoju mogą być więcej warte niż ewentualne wyższe wynagrodzenie podstawowe, które można uzyskać u innego pracodawcy - zwraca uwagę Paweł Płuciennik.

- O tych benefitach można dowiedzieć się podczas rozmowy, albo i wcześniej, w czasie dni otwartych, na targach pracy czy prezentacji na uczelniach.

Przystępując do rozmów o pieniądzach początkujący pracownik musi mieć świadomość, że – jak uważa Robert Jakrzewski - absolwent to osoba, która przede wszystkim powinna stawiać na zdobycie doświadczenia i uczenie się, poznawanie know-how, a nie na zarabianie pieniędzy. Na to można się nastawiać po 10 latach pracy!