W drodze do rozmowy kwalifikacyjnej
O tym, jak wywrzeć dobre wrażenie na potencjalnym pracodawcy napisano już setki artykułów i książek. W tej sprawie najwięcej do powiedzenia mają praktycy - osoby, które prowadzą rekrutację do firm.
Moda na odpowiednie przygotowanie się kandydata do szukania pracy, obejmujące sztukę pisania życiorysu i listu motywacyjnego oraz sposoby pozytywnej prezentacji własnej osoby, przywędrowała do Polski wraz gospodarką rynkową. Kto jeszcze kilkanaście lat temu korzystał z usług doradców personalnych, wysyłał aplikacje do baz danych kandydatów czy przygotowywał się do rozmowy kwalifikacyjnej czytając poradniki wywierania wpływu na ludzi?
Dziś pośrednictwo w szukaniu pracy to znaczący sektor gospodarki, a agencje personalne jak fabryki przerabiają setki podań miesięcznie. Dlatego, aby zaistnieć wśród innych kandydatów, potrzebne są coraz wyższe umiejętności zaprezentowania swojego doświadczenia zawodowego i cech charakteru. Praktycy z portalu rekrutacyjnego humanresources.about.com podają 10 przykazań, które Kowalski powinien przestrzegać starając się o zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną.
Po pierwsze, szukaj pracy w swoim zawodzie
W sytuacji wysokiego bezrobocia osoby pozostające długo bez pracy zwykle robią dwie rzeczy: albo popadają w zwątpienie i przestają szukać zajęcia albo w geście rozpaczy wysyłają dziesiątki aplikacji na stanowiska, na które na pewno nie mają szans. Nie dlatego, że są gorszymi kandydatami niż inni, ale ich kwalifikacje nie pasują do oczekiwań pracodawcy.
Choć wydaje się, że lepsze kwalifikacje nie przeszkadzają w pracy na gorszych stanowiskach, to po jakimś czasie taka osoba na pewno będzie chciała zmienić zajęcie i narazi pracodawcę na koszty ponownej rekrutacji. Doradcy personalni zdają sobie z tego sprawę i zwykle odrzucają dobrych, ale nieodpowiednich kandydatów.
Po drugie, list motywacyjny ważniejszy niż CV
To właśnie list motywacyjny ma przekonać przyszłego pracodawcę, że warto spotkać się z kandydatem. Dlatego powinien opisywać te cechy charakteru lub te wybrane umiejętności, które przydadzą się w pracy na konkretnym stanowisku.
Należy więc uważać na puste slogany w rodzaju "odpowiedzialny", "ambitny", "potrafiący określać i osiągać cele" albo "rzetelny i uczciwy". Możemy być pewni, że podobnie będą brzmieć wizytówki większości konkurentów. Jaki powód będzie miał pracodawca, aby wybrać właśnie nas?
Należy napisać konkretnie, co potrafimy robić, nie powtarzając przy tym zbyt często określeń użytych w CV. Warto także sprawdzić list pod względem ortograficznym oraz upewnić się, że zaadresowany jest do właściwej osoby lub działu w firmie.
![]()
Sprawdź się na symulacji rozmowy kwalifikacyjnej!
Po trzecie, nie używaj kserokopiarki
Doradcy personalni w sekundę rozpoznają list motywacyjny stworzony i wysłany do kilkudziesięciu pracodawców na raz. Jeśli wysyłamy list jako odpowiedź na konkretne ogłoszenie, należy napisać w nim to, czego adresat chce się dowiedzieć. Wyjaśnienie, że poszukuje się "pracy stwarzającej nowe wyzwania i sprzyjającej rozwojowi zawodowemu" może zrobić wrażenie jedynie na początkującemu specjaliście ds. personalnych.
Każdy list motywacyjny powinien być napisany jako zaproponowanie swojej osoby na dane stanowisko w konkretnej firmie. Dlatego kserokopiarki i opcje wielokrotnego drukowania należy omijać z daleka.
Po czwarte, zacznij od tego, co najważniejsze
Pamiętaj, że zawsze najważniejsze jest pierwsze i ostatnie wrażenie. Oznacza to, że na początku listu motywacyjnego należy napisać najważniejsze cechy naszego doświadczenia zawodowego, które mają skłonić potencjalnego pracodawcę do dalszego czytania.
Podobnie pod koniec listu trzeba jeszcze raz podkreślić fakt, że pasujemy do stanowiska z ogłoszenia i wyrazić chęć zaprezentowania się podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
Po piąte, nie dzwoń, kiedy nie trzeba
Jeśli wyślesz swoje dokumenty do potencjalnego pracodawcy, daj mu czas na przejrzenie ofert i wstępną selekcję kandydatów. Choć czas oczekiwania może przeciągnąć się nawet do kilku tygodni, to nie warto dzwonić do adresata i nalegać, aby sprawdził, czy otrzymał twoje dokumenty.
Listy, zarówno te tradycyjne jak i elektroniczne, najczęściej docierają do adresata, a jeśli mamy wątpliwości, lepiej wysłać swoją aplikację jeszcze raz.
Po szóste, z telefonem pod prysznic
Jeśli czekasz na odpowiedź od potencjalnego pracodawcy, nie wyłączaj telefonu. Choć w przypadku pozostawania bez pracy jest to szczególnie kosztowne, obowiązkowo trzeba mieć telefon komórkowy. I nie ma innego wyjścia. Najgorsze, co się może zdarzyć, to to, że przejdziemy do dalszego etapu rekrutacji, ale nigdy się o tym nie dowiemy.
Jeśli podaliśmy w danych teleadresowych także numer telefonu stacjonarnego, warto poinformować domowników, że może dzwonić ktoś ważny. Doradcy personalni opowiadają sobie coraz to nowe historie o rozmowach z domownikami. Dość często powtarza się sytuacja, kiedy telefon odbiera babcia i informuje: "wnusio właśnie się kąpie, czy podać?".
![]()
Sprawdź się na symulacji rozmowy kwalifikacyjnej!
Po siódme, wszyscy jesteśmy w sieci
Dlatego oprócz komórki trzeba mieć również konto e-mailowe. I trzeba do niego zaglądać przynajmniej raz dziennie. Adres używany do korespondencji powinien zawierać imię i nazwisko, a nie pseudonim używany w podstawówce.
Po ósme, nie daj się zaskoczyć
Zwłaszcza jadąc samochodem albo robiąc zakupy. Firmy pracują zwykle w podobnych godzinach i łatwo przewidzieć, kiedy możemy spodziewać się telefonu. Warto mieć cały czas przy sobie coś do pisania, bo stojąc w kolejce w hipermarkecie raczej na pewno nie zapamiętamy nazwiska dzwoniącego, terminu i miejsca spotkania.
Niektórzy doradcy lubią przeprowadzać krótką weryfikację otrzymanych dokumentów właśnie przez telefon. Łatwo wtedy sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście potrafić mówić po angielsku albo jak zachowuje się w stresie. Nie daj się zaskoczyć.
Po dziewiąte, dowiedz się więcej o firmie
Jeśli już zostaliśmy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną (praca Warszawa), warto dowiedzieć się czegoś bliższego o firmie: czym się zajmuje, jak długo istnieje, gdzie jest główna siedziba.
Wcześniej także trzeba sprawdzić, czy wiemy, jak się do niej dostać. Możemy być pewni, że jeśli spotkanie umówione jest na godzinę 10, to wcześniej i później także przyjadą inni kandydaci. Spóźnienie nie wchodzi w rachubę, lepiej być dużo wcześniej.
Po dziesiąte, im więcej, tym lepiej
Niektórzy twierdzą, że rozmowa kwalifikacyjna jest jak jazda na rowerze. Jeśli się raz spróbuje i nauczy, później to sama przyjemność.
W rozmowie kwalifikacyjnej stawka jest większa. To zwykle przyszła kariera zawodowa. Jedno jest pewne: im więcej rozmów kwalifikacyjnych, tym lepiej.
Jak się zachowywać, aby przekonać do siebie pracodawcę, to już jednak inna historia...
Źródło:
Susan M. Heathfield: How to make a potential employer fall in love with you
http://humanresources.about.com/sc/jobopportunities/a/applicantdos_3.htm
![]()
Sprawdź się na symulacji rozmowy kwalifikacyjnej!

