Wiele firm międzynarodowych szkoli świeżo upieczonych pracowników na stażach w swoich zagranicznych oddziałach. Tak robi Fiat, Auchan czy General Electric.
Oferujemy staże we Francji - mówi Dorota Patejko z sieci hipermarketów Auchan - na który wysyłamy absolwentów Akademii Ekonomicznej z Katowic. Przez sześć miesięcy przechodzą kursy teoretyczne z zakresu ekonomii, finansów i marketingu, a przede wszystkim poznają zasady działania naszych sklepów praktykując w nich.
Wszyscy chętni mogą ubiegać się o udział w programie "Fiat Great". Jedynym warunkiem jest ukończenie uczelni technicznej lub ekonomicznej i znajomość języka angielskiego. Uczestnicy przez trzy lata pracują w różnych przedsiębiorstwach należących do grupy Fiata. W pierwszym okresie poznają podstawy funkcjonowania całego koncernu, a także uczą się języka włoskiego. Później - pracują w konkretnej już firmie, zgodnie z zainteresowaniami i, oczywiście, potrzebami firmy. Teoretycznie nie ma reguły, że będzie to firma znajdująca się poza granicami kraju, z którego pochodzi uczestnik programu; w praktyce – zawsze jest to praktyka zagraniczna.
Poczuć atmosferę globalizmu
Tego typu wyjazdy nie są ewenementem. Wielu firmom zależy, żeby ich pracownicy nie tylko zdobyli wiedzę z zakresu, którym będą się zajmować w przyszłości, ale też, by poznali mechanizmy funkcjonowania całego koncernu, atmosferę w nich panującą. Liczy się praca w międzynarodowym otoczeniu, nabycie zdolności do adaptacji się w nieznanych warunkach - to wszystko, co niezbędna jest w przedsiębiorstwach działających na skalę globalną.
Taki „globalny” program ma General Electric. Jego uczestnicy biorą w nim udział przez dwa lata – w trzech lub czterech projektach (sześciu- lub ośmiomiesięcznych). Każdy z nich odbywa się w innym miejscu, a najwyżej jeden w Polsce. W jednym rodzaju tego programu, Information Managament Leadership Program (inne to: Technical i Financial) bierze udział Michał Orzeszyna z General Electric Power Control.
- Po roku pracy w firmie zaproponowano mi udział w tym programie - mówi. - Zacząłem od Hiszpanii, gdzie zajmowałem się przenoszeniem danych ze starszej wersji SAP do nowszej. Po sześciu miesiącach przeprowadziłem się do Belgii, aby pracować nad archiwizacją danych systemu SAP (SAP-Archiving). Teraz jest w Stanach Zjednoczonych, a gdzie trafi na ostatni etap programu - jeszcze nie wiadomo.
Nie ma musu, ale...
Uczestnicy takich wyjazdów mają jedno zadanie – poznać firmę tak dobrze, żeby być później bardzo dobrym pracownikiem. Uczestnicy stażów organizowanych przez Auchan muszą "odpracować" go w hipermarkecie w Polsce. Ci, którzy brali udział w programach General Electric, wracają z reguły do Polski, ale są przygotowani do pracy w każdym z oddziałów tego wielkiego koncernu. O Polakach biorących udział w programie "Fiat Great" trudno jest cokolwiek powiedzieć. Jak informuje dział personalny Fiat Auto Polska, żaden z uczestników tego projektu nie wrócił jeszcze do kraju, pracują "gdzieś w świecie".
Chętni na tego rodzaju wyjazd zagraniczny maja dużo możliwości. Wyjazdy krótsze i dłuższe oferuje wiele firm. Udział w nich jest niewątpliwie cenny, wiąże się jednak z pewnymi niedogodnościami. Nie każdy przecież jest gotów na opuszczenie rodziny na dłuższy czas. Ale to nie powinno być problemem. – Jeśli ktoś nie będzie chciał wyjechać, to jego sprawa – mówi Andrzej Zygadło z General Electric – Z tego powodu nikt nie zostanie zwolniony. Ale na pewno straci dużą szansę, jaką dla swojego dobra powinien wykorzystać.
Mercedes czy opel
Dobrze prowadzone programy stażowe są dla firmy świetnym narzędziem rozwoju ludzi. Ale praktyka nie zawsze jest tak idealna jak deklaracje menedżerów personalnych. – To nie jest zły program, ale jednak rzeczywistość odbiega od obietnic, jakie usłyszałem na początku – mówi Robert, przyszły menedżer (ma nim zostać po programie) w firmie zaawansowanych technologii.
Robert wymienia wady swojego programu. Po pierwsze zbyt częste zmienianie działów - jego zdaniem trzy miesiące to za mało, by zrealizować coś sensownego i zdobyć konkretną wiedzę. Po drugie - nakaz pracy w określonych działach. On trafił do marketingu, choć kompletnie go to nie interesuje. Kolejny minus: przez dwa lata trwania programu jego pensja nie rośnie. Jak dla absolwenta - jest ona wysoka. Jak dla pracownika dużej firmy z dwuletnim doświadczeniem - raczej skromna. Problemem jest też spora ilość podróży (choć – jak przyznaje Robert – jego znajomi z firmy akurat ten element sobie chwalą), mnóstwo szkoleń odbywających się w weekendy i konieczność częstej pracy po godzinach. Czasem daje się też zauważyć element wyścigu szczurów. Nie wiadomo bowiem, kto jaką funkcję obejmie po zakończeniu programu. A tych intratnych jest mniej niż chętnych.
Jednak, mimo wielu zastrzeżeń, Robert poleciłby tego typu programy innym absolwentom. - Obiecywali mercedesa, a dostałem opla - mówi Robert - ale większość moich kolegów ze studiów wsiadła do fiatów i skód.
