Pensja to za mało

2003-10-25

Firma postrzegana jako atrakcyjny pracodawca może liczyć na zgłoszenia napływające od najlepszych kandydatów, lojalność i gotowość do wyrzeczeń pracowników w momentach kryzysowych.

Dziś bezrobocie jest wysokie a chętnych do pracy wielu – po co więc inwestować wizerunek pracodawcy? Powody są dwa. Po pierwsze, najlepsi kandydaci nie złożą aplikacji w firmie mającej złą sławę. Po drugie, rynek pracy się zmienia. Za kilka lat dobra opinia będzie w cenie. A pracować na nią trzeba na długo.

Nie tylko poprzez premie

Pensja to za mało, żeby pracownik był zadowolony z pracy w firmie. Zawsze można przecież znaleźć posadę lepiej płatną. Pracodawcy w różny sposób starają się więc silniej związać z personelem. Można osiągać to poprzez pozapłacowe formy wynagrodzeń – dopłaty do posiłków, darmowe zajęcia sportowe, samochody do użytku służbowego. Niektórzy mają jednak bardziej twórcze pomysły.

Firmowe wyjazdy integracyjne obrosły już legendą. W wielu firmach to raczej okazja do niezbyt wyszukanej rozrywki (chociaż taka też integruje). Jednak coraz częściej stają się one przemyślanymi projektami z konkretnym celem: dać pracownikom możliwość lepszego poznania nie tylko kolegów, ale i samej firmy. Bo wartością jest nie tylko więź ze współpracownikami, ale i poczucie związku z miejscem pracy czy wartościami, kulturą organizacyjną firmy.

W Coca Coli w tym roku pracownicy wszystkich trzech fabryk (łącznie kilkaset osób) integrowali się na sportowo: wspinaczka, zjazdy na linach, wyścigi na tratwach własnej konstrukcji. Ale nie była to tylko zabawa. Wszystko obracało się wokół dyskusji o pracy w zespole (pokazanie, że zespół tak samo ważny jest gdy płynie tratwą jak i wtedy pracuje na jednej linii produkcyjnej) oraz prestiżowej nagrody, jaką uzyskała Coca Cola w międzynarodowym rankingu (wszystkie zadania zmierzały do odzyskania „skradzionej” nagrody).

Pozwól koledze wygrać

Wielu przedsiębiorstw decyduje się tez na inne formy integracji i kształtowania wizerunku atrakcyjnego pracodawcy. Np. konkurs na najlepszego pracownika jest sposobem wykorzystywanym zarówno przez wielkie przedsiębiorstwa, zatrudniające po kilka tysięcy osób, jak i mniejsze firmy, składające się z kilkudziesięciu pracowników.

Od kilku lat konkurs o nazwie "S-Kadra" organizuje Polska Telefonia Cyfrowa (Era GSM). Pracownicy wybierają najlepszych spośród siebie w czterech kategoriach: "najlepszy lider", "najlepszy współpracownik", "najlepszy innowator" oraz "przyjaciel klienta". Każdy z około 3,5 tysiąca zatrudnionych w PTC ma możliwość zgłoszenia kandydatury swojego kolegi, musi ją jednak przede wszystkim dobrze uzasadnić – nominowani do każdej z kategorii muszą wykazać się określonymi cechami i kompetencjami. – Uzasadnienie zgłoszenia jest bardzo ważne, ponieważ to w dużej mierze od niego zależy dalszy "los" kandydata – mówi Andrzej Zieliński, Ekspert ds. Rozwoju Personelu w PTC.

Komisja, w skład której wchodzą przedstawiciele różnych jednostek organizacyjnych, wybiera finałową dwudziestkę – pięć osób z każdej kategorii. Wtedy rozpoczyna się "prześwietlenie" wszystkich finalistów przez komisję Konkursową. Komisja, w oparciu o przygotowane wcześniej formularze, zbiera informacje o każdym finaliście z różnych źródeł (np. informacje od samego finalisty, jego przełożonego, współpracowników, i jeśli są, to od podwładnych).

Kandydaci biorą również udział w publicznych (transmitowanych w intranecie) debatach, zorganizowanych na zasadzie talk-show, prowadzonych zawsze przez znanego dziennikarza, wykonują różnego rodzaju zadania konkursowe.

– Ostatecznie o zwycięstwie decydują wiele elementów – twierdzi Andrzej Zieliński – a nazwiska laureatów utrzymywane są w tajemnicy aż do uroczystej gali, podczas której celebruje się koniec konkursu oraz wręczane są nagrody. Laureaci otrzymują w prezencie atrakcyjne gadżety i wycieczki zagraniczne. Myślimy również o utworzeniu elitarnego klubu "S-kadry". Zwycięstwo czy wejście do finału nie wiąże się z żadnym awansem czy podwyżką, ale finaliści konkursu mogą liczyć, że w przypadku tworzenia nowych grup projektowych będą mogli znaleźć w nich miejsce dla siebie – oczywiście, w przypadku zapotrzebowania na akurat takich pracowników.

- Konkurs "S-Kadra" staje się coraz popularniejszy wśród naszych pracowników – w ostatniej edycji zgłoszonych było kilkaset kandydatur i co roku ta liczba rośnie – mówi Andrzej Zieliński – Bardzo nas to cieszy, bo konkurs ten, oprócz rozrywki dla pracowników, pełni inną, znacznie ważniejszą rolę. Ustalając kategorie konkursowe i wymagania stawiane "liderom" czy "innowatorom" kierowaliśmy się przede wszystkich wartościami firmy. Chcemy, aby przez konkurs nie tylko nagradzać tych, którzy te wartości w najpełniejszy sposób realizują, ale także, by krzewić je wśród pozostałych pracowników. I wierzymy, że się to udaje.

W biurze z dziećmi

Efektywna praca i dobra atmosfera w zespole jest pochodną wielu czynników. Ważne są nie tylko pobory czy utożsamianie się z wartościami firmy, ale i choćby życie rodzinne pracowników. Pracodawcy są wprawdzie dalecy (na ogół) od wtrącania się w życie osobiste osób zatrudnionych, ale nie zapominają, że ci mają swoich bliskich. Wiele dzieci może liczyć na "paczki świąteczne" od firm, gdzie pracują ich rodzice. Czasem pociechy mogą obejrzeć też miejsce, w którym pracują mama z tatą.

Szwedzka firma IFS co roku, w styczniu, organizuje spotkania dla rodzin, a przede wszystkim dla dzieci pracowników. – Dwa lata temu impreza odbyła się w jednym z lokali do zabaw dla dzieci typu "playkids", ale doszliśmy do wniosku, że lepiej to zrobić u nas, w firmie – mówi dyrektor ds. personalnych IFS Jarosław Bieszkiewicz – W tym roku dzieci mogły nie tylko się poznać, ale i popatrzeć, jak i gdzie pracują ich rodzice. Oczywiście, to by było dla nich za mało atrakcji, więc zaprosiliśmy clownów, organizowaliśmy konkursy, zabawy, projekcje filmów i inne rozrywki.

- Zależy nam, żeby nasi pracownicy wiedzieli, że ich rodziny są dla nas ważne, ale też żeby dzieciom dobrze kojarzyło się miejsce, gdzie pracują ich bliscy. Ale przede wszystkim zależy nam na integracji samych pracowników – dodaje Jarosław Bieszkiewicz. - To zresztą nie jest jedyny sposób, w jaki o nią dbamy – w "barwach" IFS występuję też drużyna piłkarska złożona z naszych kolegów.

Rozstań się w zgodzie

Działania związane z kształtowaniem wizerunku pracodawcy nie ograniczają się tylko do troski o obecnych pracowników lub zabiegania o względy przyszłych. To również pomoc świadczona osobom, które już straciły pracę w przedsiębiorstwie.

Coraz popularniejsze w Polsce robi się znane w Europie już od kilkunastu lat pojęcie outplacementu, czyli opieki nad zwalnianymi pracownikami. Prekursorem takich działań w Polsce jest firma IMC Kariera, która organizuje konkurs "Troskliwy pracodawca".

W ostatniej edycji (zakończonej 15 października 2003 r.) mogły wziąć udział firmy, które w latach 2001-2002 zrealizowały program pomocy zwalnianym pracownikom mający na celu m.in. tworzenie alternatywnych miejsc pracy, wsparcie zwalnianych w poszukiwaniu alternatywnego miejsca zatrudnienia, złagodzenie stresu związanego z utratą pracy czy ustalanie ścieżki zawodowej i planu działania. W tym roku zwycięzcą została firma GlaxoSmithkline Pharmaceuticals.

- W latach 2001-2002 musieliśmy zwolnić około 300 pracowników – mówi Mariusz Frydrych, Dyrektor Personalny i Komunikacji Wewnetrznej, GlaxoSmithKline. – Zależało nam, aby jak najbardziej pomóc odchodzącym. Wzięliśmy na siebie - jako dział HR - niemal wszystko, co wiązało się ze zwolnieniem: komunikację z załogą, ocenę pracowników, regulacje prawne związane z odejściem, przygotowanie menedżerów do prowadzenia rozmów zwalniających, organizację spotkań doradczych, współpracę z urzędem pracy, ZUS, zapewnienie możliwości przejścia do firm outsourcingowych, przygotowanie poradnika, organizacja punktu doradczego. Większość z tych działań nie wynikała z obowiązku ustawowego, a była po prostu przejawem naszej troski o odchodzących współpracowników.

Sprawnie przeprowadzony outplacement ma też dodatkowe, długofalowe korzyści.

- Zachowane firmy w takich trudnych momentach ma też wpływ na jej wizerunek - mówi Mariusz Frydrych - Co roku zatrudniamy kilkadziesiąt nowych pracowników, w większości wybitnych specjalistów, którym zależy na tym, aby trafić do firmy, która zapewnia dobre warunki – nie tylko pracy, ale i ewentualnego rozstania. Jeśli ktoś pracuje w firmie, do której nie ma zaufania, to przy najbliższej okazji zmieni pracę. A my chcemy tych najlepszych przyciągnąć i utrzymać.

- Udział w konkursie "Troskliwy pracodawca" to okazja do promocji firm prowadzących odpowiedzialną i nowatorska politykę kadrową w stosunku do osób zwalnianych - potwierdza Hanna Nogaj, dyrektor IMC Kariera, organizatora konkursu – tytuł "Troskliwy pracodawca" służy budowaniu marki i prestiżu, zarówno wśród zwalnianych, jak i obecnych czy przyszłych pracowników. Przecież świadomość, że nawet, jeśli pracownik będzie zwolniony, to nie zostanie sam ze swoim problemem, zapewnia ogromny komfort psychiczny i realną możliwość szybszego podjęcia innej, zgodnej z oczekiwaniami pracy.

Wszelkie działania służące kształtowaniu wizerunku atrakcyjnego pracodawcy mogą przynieść pożądane efekty. Trzeba tylko znać narzędzia, jakimi można się posługiwać i pamiętać o hierarchii potrzeb. Żadne działanie integracyjne nie przyniesie rezultatu, jeśli wypłacana pensja nie wystarcza do pierwszego.

Wypowiedź z internetowego forum dyskusyjnego jest dobrym podsumowaniem omawianego tematu:

"Pracuję w oddziale amerykańskiej korporacji, którą akurat stać na dbanie o pracowników. Firma funduje pracownikom: wynajem basenu, sal gimnastycznych, naukę języka angielskiego, zwraca polowe kosztów za obiady, finansuje opiekę medyczną (...), funduje ubezpieczenie grupowe, oferuje cala masę szkoleń (…) Istnieją całe systemy nagradzania i wyróżniania i wynagradzania pracowników i kilka programów benefitowych. Praca w firmie jest naprawdę czasochłonna i bardzo angażująca, a zarobki średnie. Poza tym, ciąży nam świadomość, ze w tej kilkudziesięciotysięcznej masie ludzkiej jesteśmy tylko numerami na liście plac i nasze indywidualne działania są tam właściwie niewidoczne. (...) Jednak cały ten tzw. "socjal" sprawia, ze od 3 lat nikt się dobrowolnie nie zwolnił."