Student
Studencki rynek pracy w Polsce
Na pierwszy rzut oka małe firmy mają pracownikom niewiele do zaoferowania, szczególnie w porównaniu z międzynarodowymi gigantami. To prawda czy tylko utarty stereotyp?
Niezależność, poczucie spełnienia i brak szefa. Perspektywa prowadzenia własnej firmy jest kusząca dla wielu młodych ludzi. Bo kto powiedział, że kluczem do sukcesu jest dojrzały wiek?
Koniec roku akademickiego dla wielu studentów oznacza nadejście okresu przyjemnego, leniwego odpoczynku od nauki i zajęć na uczelni. Dla innych jednak to początek ciężkiej pracy.
W rekrutacyjnym wyścigu po miejsce pracy często podobne szanse mają studenci i absolwenci różnych kierunków. Ale kandydat, który ma na koncie praktyki, nawet w zupełnie innej dziedzinie, będzie lepiej postrzegany, niż ktoś, kto nie miał ich w ogóle.
Ci, którzy lubią wolność od szefa, ale nie decydują się własną działalność gospodarczą i chcą pracować niewiele ryzykując - licytują.
Masz już za sobą wszystkie etapy rekrutacji i... śnią Ci się po nocach te wszystkie obowiązki, z którymi w życiu nie miałe(a)ś do czynienia. W niektórych korporacjach nie wymagają od Ciebie lat doświadczeń i pozwolą Ci testować Twoje pomysły na ich skórze...
Czy praca w finansach może być ciekawa? I do tego w firmie, która produkuje margarynę i mydło? Może być pasjonująca! Jesteśmy w centrum wydarzeń, tworzymy firmę, która dzisiaj jest warta więcej niż wczoraj. Dzięki nam, finansistom. Oczywiście nie tylko, ale my jesteśmy do tego niezbędni.
Absolwent wyższej uczelni: inżynier, informatyk czy farmaceuta, nie musi pracować w Warszawie, Katowicach czy Wrocławiu. Coraz więcej firm inwestuje w mniejszych miastach czy nawet niewielkich miejscowościach w różnych rejonach kraju.
Studenci mogą rozpocząć karierę na kilka sposobów - zakładając własną działalność, aplikując na konkretne stanowiska mimo braku doświadczenia, starając się o praktyki lub biorąc udział w konkursach organizowanych przez firmy.
Pisanie doktoratu to coraz modniejsze, ale też coraz droższe zajęcie. Młodzi pracownicy nauki narzekają na wysokie koszty badań naukowych. Czasem w ciągu kilku lat wydać trzeba i 100 tysięcy złotych.
W ogłoszeniach o pracę można często znaleźć angielskie nazwy stanowisk. Ten fakt często zniechęca poszukujących pracy do aplikowania, bo nie wiedzą, co oznaczają pojawiające się nazwy. A nie zawsze jest to skomplikowane.
Absolwenci uczelni technicznych mają w czym wybierać. Większość "przyszłościowych" zawodów i branż związanych jest z wykształceniem, jakie mogą zdobyć podczas studiów.
Jednym z projektów programu rządowego Pierwsza Praca jest staż zawodowy. Od niedawna mogą z niego skorzystać nie tylko absolwenci lecz również bezrobotni studenci studiów wieczorowych i zaocznych.
Ponad 70% studentów uważa, że posiada takie cechy, jak: samodzielność, odpowiedzialność, proaktywność, wytrwałość, kreatywność i umiejętność organizacji pracy. Pracodawcy uważają, że oceny te są znacznie zawyżone.
Przybywa ludzi dobrze wykształconych. Dziś nawet dyplom świetnej uczelni to czasami za mało, aby znaleźć pracę. Pracodawcy wymagają od kandydatów, nawet tych tuż po studiach, doświadczenia zawodowego. Powinieneś więc postarać się o jego zdobycie jeszcze w trakcie nauki w szkole wyższej. Musisz kuć i harować!
Do niedawna głównym celem robienia doktoratów było dla młodego człowieka rozwijanie zainteresowań, a dla uczelni odnawianie kadry akademickiej. Dziś robi się doktoraty po prostu dla pieniędzy.
Firmy z branży FMCG to w dużej mierze zagraniczne koncerny, które otworzyły oddziały w Polsce. Dzięki temu ich pracownicy mają możliwość wyjazdów do pracy w centrali lub w innych państwach, gdzie firma prowadzi swoją działalność.
Prawie 1200 studentów i absolwentów zainteresowanych ochroną środowiska może wziąć udział w programie "Ekokariera", przygotowanym przez Ministerstwo Środowiska i podległe mu jednostki administracyjne.
Wiosną wiele firm ogłasza nabór na praktyki studenckie. Procedury rekrutacyjne trwają czasem od lutego do maja, a staż zaczyna się w wakacje. Czemu potrzeba na to aż tyle czasu? Dlaczego rekrutacja trwa tak długo?
Zmiana trybu studiów na wieczorowe lub zaoczne - to jedyne "ułatwienie", które proponują uczelnie studentom, chcącym pogodzić studia dzienne z pracą. Pracodawcy na szczęście są bardziej elastyczni.
Trudno zostać menedżerem prosto po studiach. Ale można wziąć udział w programach organizowanych przez wiele firm, po których zajęcie stanowiska kierowniczego staje się niemal pewne.
L’Oreal, BMW i Nokia to firmy, które zajęły pierwsze trzy miejsca na opublikowanej w grudniu tego roku przez firmę doradztwa personalnego Hewitt Associates liście "Top Companies for Leaders in Europe".
Wysłanie aplikacji to nie jedyny sposób na zdobycie pracy czy praktyki studenckiej. Wiele firm proponuje bardziej oryginalne formy nawiązania kontaktu ze studentami - potencjalnymi kandydatami.
Firma postrzegana jako atrakcyjny pracodawca może liczyć na zgłoszenia napływające od najlepszych kandydatów, lojalność i gotowość do wyrzeczeń pracowników w momentach kryzysowych.
Studenci i absolwenci są najczęstszymi adresatami kampanii budowania wizerunku firm jako dobrych pracodawców. Część takich akcji ma charakter ogólnopolski, jednak większość - lokalny.
Polacy nie są przywiązani do swojej pracy ani do swojej firmy. W obliczu tak wysokiego bezrobocia wyniki badania mogą dziwić, ale... nie muszą.
Są pracodawcy, którzy nigdy nie oczekują pracy po godzinach. Ale rzadko oferują interesujące zajęcie i równie interesujące pieniądze. Jak więc pogodzić karierę z życiem prywatnym?
Wiele firm międzynarodowych szkoli świeżo upieczonych pracowników na stażach w swoich zagranicznych oddziałach. Tak robi Fiat, Auchan czy General Electric.
Droga do profesury nie jest ani prosta, ani krótka. Słyszy się co prawda czasem o profesorze czterdziestoletnim, ale są to wyjątki. Aby nim zostać, trzeba poświęcić swe życie pracy naukowej. Niemożliwe jest, przynajmniej teoretycznie, łączenie kariery zawodowej np. w biznesie z karierą naukową. Trzeba coś wybrać.
Pracodawcy coraz częściej zatrudniają osoby, które co prawda nie osiągały na studiach najwyższych średnich, ale prezentują prawdziwą pasję do pracy. Nie chodzi o pracoholizm. Raczej o przekonanie, że w pracy potrzebna jest wiara w niemożliwe, a nie dyplom Harvarda.
- Znajomy załatwił mi pracę w Stanach Zjednoczonych, miałem pracować w dziale marketingu dużej firmy - mówi Marek, absolwent jednej z warszawskich szkół prywatnych - Niestety, nie pojechałem. Ambasada USA nie dała mi wizy.
